Wiadomości
Pani Ewa Kopacz chce „zamykać drzwi starej (?) polityce”, tzn. chce, by nie oceniać jej kompetencji, by nie mówić, że jest „trzy poziomy niżej” niż prezes Jarosław Kaczyński (jak to ujął A. Hofman wobec niej), by politycy „się nie przezywali”. Pani Kopacz wrzuca do jednego worka L. Millera, który obraził sto lat temu Z. Ziobrę, mówiąc o nim, że jest zerem. Do tego samego worku wrzuca też posła S. Niesiołowskiego, który ordynarnie, po chuligańsku obraził prawicowych dziennikarzy („pisowskie śmieci”). O dziwo, bez logicznego związku z tymi sytuacjami zaliczyła też moją ocenę unijnej chorągiewki jako „unijnej szmaty”. Zaprzestanie używania tego określenia uznała za jeden z warunków „zamykania drzwi starej polityce” (nienawiści). Nie rozumiem tego całego czysto pr-owego, przedwyborczego, zafałszowanego w ocenach, przyczynach i skutkach wywodu pani Kopacz (a raczej jej doradców) wygłoszonego w typowym dla niej dość niezdarnym stylu („weźmy się do roboty”, „wszyscy razem do kupy”). Pomijam n