"Czy seks po szklance wódy to burza w szklance wody ?"
Zarzucając nierzetelnym mediom nagonkę na zakonnika i penalizację sytuacji zapomina, że pierwszy rzucił kamień określając seks z nietrzeźwą jako wykorzystywanie. Jeśli tak szczegółowo trzeba tłumaczyć co można, a czego nie powinno się wyczytać z tweeta, może warto odpuścić sobie komunikowanie na Twitterze?