Wiadomości
Niedawno słyszałem opinię, że mainstreamowi dziennikarze, niczym świstaki wyczuwają nadchodzące polityczne zmiany i powoli, ale widocznie zmieniają front. W jednym z piątków w połowie stycznia tego roku, na niektórych portalach, znanych z niechęci do opozycji z jednoczesną skłonnością do sprzyjania ekipie rządzącej, po raz pierwszy od wielu miesięcy, w codziennych informacjach dnia, na pierwszym miejscu znalazła się wiadomość o wynikach badań komisji Macierewicza w sprawie katastrofy smoleńskiej, wedle których nastąpił wybuch samolotu w powietrzu. To się wcześniej nie zdarzało. Tego rodzaju informacje, sprzeczne z oficjalną rządową wykładnią, będące w konflikcie z raportem Jerzego Millera, znajdowały się zwykle na końcu stawki pośród innych informacji. Często też polemika z nimi, była dwukrotnie bardziej obszerna niż same ustalenia zespołu.