Terlikowska: obowiązki domowe w cenie
Kiedy słyszę to pytanie, od razu otwiera mi się nóż w kieszeni. Bo siedzenie to ostatnia rzecz, o jakiej mogę sobie pomarzyć. Pralka się sama nie nastawi, pranie się samo nie powiesi, obiad sam się nie ugotuje. I – jak mawiał kot Garfield – kreskówki się same nie obejrzą (spokojnie, nie mam telewizji, więc przed ekranem nie przesiaduję). A jeszcze trzeba zaopiekować się dziećmi, sprawdzić lekcje. Jest co robić. Doba jest zdecydowanie za krótka.