Wiadomości
W Brukseli i w Kijowie, skąd wróciłem dopiero dziś, czuję to samo: zapach rosyjskiej siarki. Albo rosyjskiej ropy, albo rosyjskich pieniędzy ‒ jak kto chce. Lobby rosyjskie na Zachodzie aktywizuje się, widzę to na własne oczy, w USA ‒ jak słyszę od najbardziej wpływowych polityków ‒ to samo. Niestety, na Ukrainie sytuacja jest bardzo podobna. Nie chodzi nawet o to, że rośnie w siłę Opozycyjny Blok, gdzie tęsknoty za ugodą z Moskwą są większe niż w innych partiach Wierchownej Radyczyli ukraińskiego parlamentu. Rosyjski diabeł ogonem miesza w kijowskim kotle, bo niemal każdy tu powie, że za incydentami zbrojnymi wewnątrz tego kraju, np. na Zakarpaciu stoi Kreml. A one dramatycznie niszczą wizerunek Ukrainy ‒ i o to Rosjanom chodzi.