Wiadomości
Do niedawna jeszcze wojna na Bliskim Wschodzie nie była dla nas europejczyków uciążliwa, bo co my mamy do różnic w wierzeniach muzułmanów? Ani my nie jesteśmy sunnitami, ani tez szyitami. To ich sprawa. My możemy tylko obojętnie wzruszyć ramionami. Nie bardzo możemy to uczynić, bo jesteśmy powiązani z tym regionem gdzie toczy się wojna tysięcznym więzami, wśród których dla nas chrześcijan jest również więź religijna. Chodzi o region skąd historycznie nasza religia się wywodzi, a teraz jest tam zagrożona w swej egzystencji. Wojna w tamtym regionie wydawała się politykom najlepszym rozwiązaniem, aby poprzeć słuszną walkę uciskanego ludu przeciwko tyranowi, o czym nam nieustannie mówiły światowe media. Stąd nie wzbudziło w nas protestu milczenie mediów i światowych polityków, na bardzo dobitnie wyrażane wezwania papieża, Jana Pawła II, do zaniechania planów inwazji Iraku. Zbyto je milczeniem i porozumiewawczymi uśmieszkami. Jego glos, ze „Wojna jest zawsze porażką ludzkości” zostal zignor