Terlikowski: Goryl i idee, które mają konsekwencje
Gdy półtora roku temu napisałem w tekście, że obrona rzekomych praw zwierząt skorelowana jest z pozbawianiem tych praw ludzi (szczególnie nienarodzonych) wybuchła afera. Obrońcy praw zwierząt (także ci chrześcijańscy) wieszali na mnie psy godzinami, a niektórzy życzyli mi okrutnej śmierci. Tyle, że poza rozbuchanymi emocjami brakowało argumentów. A rzeczywistość pokazuje, że to – niestety – ja miałem rację. Najnowszym tego dowodem jest afera wokół zastrzelonego goryla, którą wczoraj opisywała na łamach Frondy moja żona.