Wiadomości
Opozycja w Polsce jest w zasadzie bezradna. I bezskuteczna. Nie ma w tych stwierdzeniach cienia przesady. Gdyby nie zagraniczni mocodawcy i brukselscy pomocnicy, można by już szykować śrubokręty do odkręcania tabliczek informacyjnych na drzwiach biur regionalnych partii i mokre szmaty, żeby zebrać z podłóg to, co ewentualnie po nich by pozostało. Intelektualna i programowa pustka, frustracja, bezradność i wściekłość, jakie zieją z każdej niemal wypowiedzi liderów Nowoczesnej, Platformy czy Kukiza, można porównać tylko do sytuacji spoconego gościa w samochodzie z niesprawną klimatyzacją, stojącego w gigantycznym korku na autostradzie w 40 stopniowym upale, spieszącego się na najważniejsze w życiu spotkanie, nad którym dodatkowo wisi eksmisja z domu kupionego na kredyt i komornik. Stoisz, nie pojedziesz.