Wiadomości
Mam dość. Nie będę pisał o rzeczach tak powtarzających się, że już wręcz nudnych, albo tak żenujących, że aż hadko otwierać komputer. Zatem, uprzejmie informuję, że nie będę pisał o epistolarnej sztuce Fransa komisarza Timmermansa, który czepia się Polski jak rzep psiego ogona lub też jak pijany płotu. Chyba raczej to drugie w kontekście ostatniej zastanawiającej wypowiedzi pierwszego wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej, gdzie znawca Timmermans porównywał nacjonalizm do alkoholizmu, mówiąc, iż jedno i drugie to jak „chwila egzaltacji, a potem ból głowy”.