Eksperci służb bezpieczeństwa z całego świata, którzy pojawili się w Waszyngtonie na Konferencji Wywiadu i Bezpieczeństwa Narodowego nie mają wątpliwości, że czeka nas nowy rodzaj terroru. Islamiści zbroją się bowiem w nietypową broń. Mowa o zmodyfikowanych dronach, które mają siać śmierć i zniszczenie.
Jednym z przykładów na to, że zamachowcy już zaczęli sięgać po drony w swoich zamachach jest udaremniony atak dwóch diżhadystów w Australii. Jak donosi australijska policja, w sierpniu udało się zniweczyć spisek zamachowców, którzy pracowali nad zabójczą modyfikacją dla dronów. Ci chcieli zaopatrzyć je w system rozpylania trujących substancji i przelecieć się nad miejscami, w których przebywają tłumy ludzi.
Zdaniem niemieckiego eksperta do spraw terroryzmu, McClatchy’ego Friedricha Grommmesa, nawet najtańsze, najprostsze drony – te, które może nabyć dosłownie każdy, mogą służyć jako śmiercionośne narzędzie. Ekspert przypomina, że wiele ładunków jest bardzo lekkich i można je przytroczyć do drona choćby zamiast kamery, już nie wspominając o tych modelach, które mogą przenosić ładunki o większej masie. Grommes podkreśla też, że łatwa dostępność do dronów i ich niska cena mogą zachęcić do zmasowanych ataków z powietrza.
„Musimy pamiętać, że dostępny na rynku dron, który jest w stanie unieść kamerę, może też zrzucać bomby. Drony mogą też przenosić substancje trujące, czy cokolwiek groźnego, a dostępnego na rynku. Nawet jeśli niewiele osób ucierpi na skutek ataku, to i tak zasiany zostanie strach, a ludzie zaczną obawiać się terroru z powietrza” – mówi Grommes.
TZW/nczas.pl,Fronda.pl
