Tylko u nas
Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Komisja Europejska podjęła decyzję o sankcjach wobec krajów, które odmawiają przyjęcia narzuconej kwoty imigrantów. Jednak cytowani przez francuski tygodnik "L'Express" mówią, że w praktyce jest to prawie niemożliwe, podobne wypowiedzi słyszałam również z ust polskich polityków: przedstawicieli rządu, parlamentarzystów, eurodeputowanych. Skąd więc tego rodzaju szantaże ze strony KE? Europoseł Jadwiga Wiśniewska, PiS: Bądźmy precyzyjni — zadecydowano o wszczęciu procedury, nie o nałożeniu sankcji. Jeśli zaś chodzi o prowadzony w ten sposób polityczny szantaż, to z pewnością nie wynika on z deklarowanej troski o los migrantów przybyłych do Grecji i Włoch. Proszę zwrócić uwagę, że decyzja Rady z września 2015 r., jest w UE powszechnie bojkotowana. Dziś spośród przewidzianych w tym akcie przesiedleń 120 tys. osób wykonano zaledwie ok. 20%. Gdyby zatem faktycznie chodziło o zapewnienie pełnego wykonania feralnej decyzji, KE musiałaby wszcząć postępowanie przeciw