Mocne
Marta Lempart, liderka „Strajku Kobiet” udzieliła wywiadu niemieckiemu dziennikowi „Die Zeit”, w którym skarży się na groźby telefoniczne pod jej adresem, a także przesyłane SMS-ami i mailami. Jak dodaje, „musiała” także wyprowadzić się z domu, ponieważ upubliczniony został jej adres zamieszkania. Zapomniała jednak, że dokładnie to samo robił „Strajk kobiet”, a ponadto aktywistki tego ruchu urządzały wulgarne burdy pod domami i mieszkaniami prywatnymi prawicowych działaczy, jak na przykład sędzi Trybunału Konstytucyjnego prof. Krystyny Pawłowicz. Marcie Lempart nic takiego się nie przydarzyło.