Wiadomości
Przez prawie cały tydzień nie byliśmy na bieżąco informowani, co Tusk obiecał i czym pogroził, kogo znowu opluł Niesiołowski, jakimi wygibasami bronią go Pitera czy Kidawa, co im odpysknął Błaszczak czy Brudziński, czym się oburzają na Czerskiej, kto pod kim kopie dołki w PO, jak się podgryzają paleokomuchy Millera z neokomuchami Palikota, jaką kolejną karkołomną sztuczkę księgową wymyślił Rostowski, w jaki nowy sposób okazali swe świetne samopoczucie Nowak, Arłukowicz czy Mucha… Nic, zero, nul na ten temat. I co, gorzej nam z tego powodu? Lepiej. Gdybym jeszcze nie był atakowany „newsami”, co jakaś tam upadła osoba, bądź jej Panie miłościw, wydzieliła z siebie na facebook czy twitter, w typowych u opętanych paroksyzmach nienawiści do krzyża, to w ogóle bym pomyślał, że ktoś wreszcie zaczął z tym medialnym ściekiem robić to, co Anglicy zdołali swego czasu zrobić z Tamizą.