Wiadomości
Na wstępie chciałem zaznaczyć, że nie kwestionuję potrzeby walki z pornografią i całym przemysłem seksualno – aborcyjno – antykoncepcyjnym, którego jedynym celem jest sprowadzenie człowieka do roli niewolnika własnych chuci i maszynki do zarabiania pieniędzy. Problem w tym, że ta walka nie może się odbywać, przepraszam czytelniczki i czytelników o wrażliwych uszach, od tyłka strony. To tak jak z narkomanią: nie uda jej się zlikwidować ani nawet ograniczyć, jeżeli zamiast na wielkich producentów i hurtowników policja swoje siły będzie marnować na łapanie drobnych konsumentów – grube ryby nadal będą się pasły na cudzym nieszczęściu a więzienia będą zapełnione chorymi ludźmi, którzy powinni trafić na detox i leczenie. Nie zwalczy się pornografii blokując do niej dostęp w internecie, bo producenci znajdą inne kanały dystrybucji, ot chociażby pentdrivy czy płyty dvd/blue ray.