Fast food staje się parafią, a kasyno katedrą - zdjęcie
26.07.13, 19:48Fast Food Taco Bell (fot. john-pittsburg/Flickr)

Fast food staje się parafią, a kasyno katedrą

16

"Gdy kościoły przestawały wyglądać jak kościoły, świat komercji przejmował to, co było charakterystyczne dla kościołów.”

U podstaw tezy artykułu Amerykanina, znajduje się spostrzeżenie, że w jego kraju katolicy przez ostatnie stulecie ostro namawiani byli do porzucania swojej symboliki związanej z sacrum. Tam gdzie budowało się nowe kościoły, nieraz starano się, aby przypominały one z wyglądu co innego niż kościół. W tym samym zaś czasie, następowała przedziwna wymiana. Gdy kościoły przestawały wyglądać jak kościoły, świat komercji przejmował to co było charakterystyczne dla kościołów. Obecnie w krajobrazie USA przeciętny budynek baru szybkiej obsługi Taco Bell, bardziej przypomina kościół niż przeciętna parafia, a przeciętny budynek kasyno w Las Vegas bardziej przypomina katedrę niż katedra biskupa.

Rzut oka na współczesne miasta pokazuje nam jakby pogańskie świątynie i kaplice kapitalistycznych instytucji nastawionych na zarabianie pieniędzy. Zawłaszczyły one sobie  katolicką stylistykę. Powodzenie finansowe i rozwój tych instytucji, fakt, że realnie przyciągają one klientów, świadczy o tym, że byliśmy okłamywani, kiedy namawiano nas do porzucania tradycji. Uwierzyliśmy, że powinniśmy ją odrzucić, tymczasem ci, którzy przywłaszczyli sobie naszą symbolikę wygrywają bitwę o wizualne zainteresowanie.

Oto przykłady: 1. Bar jako parafia, 2. Kasyno jako kościół

1. Parafia

Wygląd zewnętrzny - Bary popularnej w Ameryce sieci Taco Bell budowane są w sposób wizualnie podobny do małego parafialnego kościółka katolickiego, czy misji protestanckiej. Jest to z reguły mały samodzielny budynek, ze spadzistym dachem. Na osi budynku znajduje się rodzaj wieżyczki, na szczycie której widnieje dzwon (dzwon narysowany, lub w niektórych przypadkach prawdziwy dzwon). Także przy drodze znajduje się tablica z menu i godzinami otwarcia, przypominająca tablice informujące o godzinach nabożeństw. 

Wnętrze – Zdaniem autora wnętrza Taco Bell przypominają wnętrza kościołów. Zdjęcia na ścianach zastępują katolicka ikonografię. Na ścianach są ornamenty przypominające mozaiki, z sufitu zwisają żyrandole na długich przewodach, niczym w nawie kościelnej. Mogę od siebie dodać spostrzeżenie, co widzę na zdjęciach tych wnętrz, że duże podświetlone, kolorowe płaszczyzny menu przypominają witraże, gdzie zamiast wizerunków świętych, są wizerunki jedzenia. Jedzenia, które jest obrazem raju, łatwo za parę dolarów dostępnego.

Cel przebywania- Zapożyczenie symboliki, bazuje na podświadomych kulturowych przyzwyczajeniach, jakie tkwią w nas, nawet, kiedy nie wierzymy w Boga. Nawet jeżeli odrzucamy Stwórcę i osoby duchowne, z ich nawoływaniem do wstrzemięźliwości, mamy wdrukowany bardzo głęboko wizualny wzorzec wyglądu instytucji, którą pragniemy obdarzyć zaufaniem. Nasz ojciec, dziadek, pradziadek przebywał w takich wnętrzach, uważał je za ładne i konieczne, zatem i my tego chcemy.

Choć się już nie modlimy, pragniemy spędzić z rodziną czas wolny, we wnętrzu o określonych cechach. Raczej nasz umysł nie definiuje tego jako czynność zastępującą pobytu w parafii, niemniej w praktyce, nawet jeżeli chodzi o termin niedzielnej rodzinnej wizyty w takiej restauracji, możemy przyjąć hipotezę, iż jest to jakiś substytut niedzielnego pobytu w parafii.

Zatem, można sparafrazować: „Kto spożywa Taco Bell będzie żył na wieki”          

Szerszy wniosek

Z pewnością jesteśmy otoczeni przez instytucje, które wiele zapożyczają z historii, sztuki, architektury, a nawet rytuałów wiary katolickiej. Chyba nie jest celowe naśladownictwo,  lecz jest to jakby efekt praktyki architektów. Robione są przecież specjalne badania klientów. Czy mają oni ochotę odwiedzić ten budynek? Czy obdarzają go zaufaniem. Czy takie wnętrze, sposób przekazu informacji o produktach jest czytelny. Tu, w świecie komercji, z pewnością nikt nie zaprojektuje czegoś nieatrakcyjnego, odpychającego, czegoś wbrew klientowi. Stawka przyciągania osób z dolarami w kieszeni, nawet tymi drobnymi na kanapkę w fast foodzie, jest zbyt wysoka. Konstruktorzy tych barów – jakby kościółków z dzwonnicami, dokładnie pytają klientów o ich preferencje. Obserwacje tych podobieństw, są okazją do zadania pytania, czemu w nowych kościołach często tyle robi się wbrew oczekiwaniom wiernych?

2. Katedra

Monumentalne kasyna Las Vegas, stanowią doskonały przykład wykorzystania różnych form zmysłowej sygnalizacji w celu osiągnięcia celu. Celem jest tu wydobycie jak najwięcej pieniędzy, od ludzi przebywających w tej przestrzeni. W zamian za to kasyno oferuje kuszącą fantazję lepszego życia, wyrwania się z codziennych trudności, budzi nadzieję na finansowy cud ...  To działa.

Wygląd zewnętrzny - Jeśli Taco Bell jest parafią, to kasyno jest katedrą. Rzadziej tam się przebywa, potrzeba tam nieco pielgrzymować, ale i rozkosz przebywania tam jest większa a emocjonalne impulsy są silniejsze. Już sam wysoki podświetlony budynek informuje nas o wielkiej potędze. Podczas gdy budynki kościołów i katedr połowy XX w. stawały się coraz niższe, niższe, budynki kasyn stawiano coraz wyższe, wyższe.

Wnętrze - Obsługa kasyna ubrana jest w szczególne szaty. Nastrojowe oświetlenie także nieco nas onieśmiela, ale także i uwzniośla. Jest tam też kumulacja niecodziennych zapachów perfum eleganckich dam i dym cygar, stanowiących rodzaj kadzidła. Także sufit w szanującym się kasyno Las Vegas jest wysoko, tak żebyśmy musieli zadzierać głowę niczym w katedrze w Chartres.

Cel przebywania - Jeżeli wchodzimy tam pierwszy raz, czujemy się onieśmieleni, gdyż nie wiemy o co chodzi w tajemnych czynnościach. Jeżeli jednak mamy pieniądze, odpowiednie osoby wkrótce chętnie nas wtajemniczą i staniemy się częścią klubu. To co w kasyno kupujemy, to głównie poczucie wtajemniczenia. Ono uzupełnia i symuluje sacrum, które zagubiliśmy, a którego potrzebę nadal odczuwamy. Także alkohol będący całością z pararytualnymi czynnościami buduje nastrój jakby Mszy, ukierunkowanej ku Mamonie.

Autor zastanawia się w końcu, skoro tyle jest podobieństw, to czemu nie zapożyczono chorału gregoriańskiego? Ano, nie zapożyczono melodii modlitwy, ponieważ ona zbyt namawia do refleksji i zastanowienia. Nie no, w kasynie się nie zastanawiamy, w kasyno musimy działać bez zastanowienia ... 

Maria Patynowska

Na podstawie artykułu Jeffrey Tucker, The Casino and the Cathedral: On Recovering Our Abandoned Culture

Komentarze (16):

anonim2013.07.26 21:06
Marysia nie lubi krytyki... Nieładnie, bo prawdziwa cnota nie powinna się jej obawiać... Powtazam - artykuł na żenująco niskim poziomie który jest bardzo charakterystyczny dla Marysi piszącej o demonach w sacharozie (homeopatia), religijnych ufoludkach i przytaczająca wypowiedzi księży które to wypowiedzi nawet diecezja usuwa ze swoich stron. A i zapomniałem - Marysia jeszcze pisze o klątwie Egiptu:P Opisuj zgromadzenia zakonne - to robisz dobrze, i nie kompromituj się pisząc o innych sprawach. Z Bogiem.
anonim2013.07.26 21:27
Krzysiekj Twój wpis, głupi palancie, jest na żenująco niskim poziomie pod względem ortografii. Najpierw, palancie, opanuj materiał podstawówki a później wypowiadaj się publicznie.
anonim2013.07.26 21:37
Epifan - zjadłem literkę "r" i dlatego jestem "głupim palantem" - brawo Jezus pewnie to widząc uśmiecha się i pęka z dumy, że ma takich wspaniałych wyznawców:P Zastanów się co piszesz - Marysia opisując rzeczywistość wyłącza myślenie co widać w jej tekstach, a Ty nawet nie silisz się na obronę jej tekstu, bo wiesz, że te wypociny są nie do obrony... :P
anonim2013.07.26 21:42
Głupi palancie, nie mieszaj Jezusa do swojego palanctwa. Nie chodzi o "literkę r". Pokory!!!
anonim2013.07.26 21:47
Epifan - u mnie w domu nie było ubeckiego (nie)wychowania które Ty reprezentujesz. Wybaczam Ci brak kultury osobistej - wszak Ty nie odpowiadasz za swoje wychowanie. Z Bogiem:)
anonim2013.07.26 22:38
@Epifan. Człowieku, przestań dobywać plugastwo ze swego wnętrza. Akurat Krzysiekj ma rację, bo ten tekst to żenada. W ten sposób można dowieść wszystkiego. Takie współczesne "przybytki" jak Taco Bell czy kasyna przyciagają swoich "wiernych" innymi walorami, a nie wątpliwym podobieństwem do obiektów sakralnych. Twórczość p. Patynowskiej jest momentami naprawdę groteskowa. Z ostatnich polecam zwłaszcza wygibasy w artykule "Rekolekcje na stadionie..." (http://www.fronda.pl/a/rekolekcje-na-stadionie-jako-realizacja-soboru-watykanskiego-ii,29321.html). Z Bogiem.
anonim2013.07.26 23:26
Niestety zlo jest krzykliwe, a dobro ciche i pokorne. To ma na celu odciaganie ludzi od Boga. Ps. bardzo wartosciowy artykul, ktory niestety do ludzi ktorzy maja zamkniete oczy i uszy... sa zmanipluowani przez zlo, nie trafi : ( Ale dla mnie jako osoby wierzacej to jak bicie na alarm aby przestrzec innych, i ustrzec samego siebie. Jak bardzo zlo moze nas zmylic zwabic, dajac falszywe poczucie, ze wizyta z jakims fast foodzie z namalowanym dzwoneczkiem (ktory napewno bardzo dziala na podswiadomosc) zastapi obecnosc na Mszy Swietej. Jesli czlowiek bedzie mial zamkniete oczy, bedzie jak owca prowadzona na rzez, z zaslonietymi oczami, nie pozna ze ten co ja prowadzi nie jest dobrym Pasterzem, ale ze to zly duch. Ten artykul powinien nam uswiadomic jak czesto gonimy za tym co krzykliwe, glosne, kolorwe... Tak bardzo w tym wszytskim trudno dostrzec Krzyz a na nim cierpiacego Jezusa. Tak bardzo szatan stara sie "przekrzyczec" Boga, zagluszyc Prawde - a mimo to ludzie wierzacy wybieraja ten prosty Krzyz - Symbol Naszej wiary, ktory na tle tego calego blichtru - lsni jak najcenniejszy diament.
anonim2013.07.27 4:25
Uzywajac takiej to analogii, wedlug autora w kosciele sie jada albo sypia? Siec Taco Bell siega korzeni meksykanskich i takie tez jedzenie serwuje, a fakt, ze ma wiezyczke i dzwoneczek nie do kosciola sie odnosi ;) Jesli sie autorowi skojarzylo, to juz autora problem. rownie dobrze moglo mu sie skojarzyc z wejsciami do domow meksykanskich, dzwoneczkiem sw. mikolaja itp. przechodze kolo taco bell co najmniej dwa razy dziennie i swoim wystrojem przypomina mi to, czym jest, czyli meksykanski fast food.
anonim2013.07.27 6:07
Marysia odbiera pariasom bożków i wyją? Nic nowego.
anonim2013.07.27 8:35
No, i tylko tak dalej! Balaski już znieśli, Komunia Św. na stojąco, kościół przypominający wszystko poza kościołem. Gołe ściany, żeby tylko żadnych obrazów, czy nie daj Boże, witraży nie było, architekci kompletnie spuszczeni ze smyczy. Wewnątrz wszystko po francusku: zegarek nałóżku, ciocia na łańcuszku. Krzyża na ołtarzu nie ma. Tabernakulum też nie ma. Wciśnięte gdzieś z boku. Albo (jak w Centrum JPII w Łagiewnikach) - mensa ołtarzowa z relikwiami na środku, wokół ławki dla wiernych a Tabernakulum - gdzieś z boku upchnięte, połowa ludzi siędzi do niego tyłem. Dobra, niech robią, co chcą, byle jeszcze wytrzymać te 35 - 40 lat i zejść z tego świata. A następni - niech robią, co uważają. Ich problem. Ja i tak nie mogę zrobic nic. "Jednostka zerem, jednostka niczym, jednostki głosik cieńszy od pisku", jak mawiał wielki klasyk... Kościół to dla mnie neogotycka katedra albo barokowy kościółek parafialny a nie barak, sześcian, czy jakaś loża masońska.
anonim2013.07.27 9:08
O, usunięto mój komentarz? Od kiedy zabroniona jest krytyka redakcji? Powtarzam: zamiast polepszać swoją markę poprzez pozbywanie się dziennikarzy marnych, Fronda zaprasza do współpracy ludzie równie wątpliwych. Nic personalnie nie mam ani do pana Morynia, ani do pani Marii, ale artykułów to oni nie powinni pisać. Przecież doszukiwanie się podobieństw pomiędzy kasynami a katedrami jest tak samo naciągane, jak nazywanie przewagi 3% w sondażach deklasacją.
anonim2013.07.27 13:03
Ciekawy tekst. Być może z tych lekkich, ale dający do myślenia. Na co dzień człowiek nie patrzy w ten sposób na budynki publiczne i inne. A wpisy poniektórych baranów: krytykanckie, na żenująco niskim poziomie:)
anonim2013.07.27 14:23
W sumie to nic nowego. Towarzysz Stalin też używał retoryki religijnej. Sami doprowadziliśmy naszą cywilizację i naszą religię do upadku.Nasz język, nasze postrzeganie świata było, jest i będzie religijne, co nie znaczy, że katolickie. Handlowcy świetnie o tym wiedzą, dlatego to wykorzystują. A że Watykan toleruje robienie z liturgii zabawy, to już inna inszość. Gra się tak, jak przeciwnik pozwala, a my pozwalamy sobie na wszystko. Więc zero zdziwień.
anonim2013.07.27 14:25
Najpierw pan Jeffrey musial sie czegos napalic zeby splodzic taki material , a potem " to " przeszlo na pania Marie bo powtarza te glupoty . Ten artykul ( we frondowym wykonaniu ) to typowy zapjajdziura , bylo miejsce - nie bylo sensownego tematu ani pomyslu wiec wyszlo to co wyszlo . Gratulacje
anonim2013.07.27 18:58
@Asgard1981: http://sjp.pl/hadko Jakieś referencje masz zabezpieczone? Jesteśmy skończoną doskonałością i ograniczamy się do lektury etykiet na butelkach PO mózgotrzepach?
anonim2013.07.28 22:42
POtrezba relgijna nie znosi próżni. Jeśli przestawje jąspełniaćrelgia wyznawana słowami, to zaczynba ją spełniaćco innego. Proste.