Wiadomości
W Będkowie wydarzyła się historia niczym z filmu gangsterskiego. Środek powyborczej nocy i nieznani sprawcy robiący dziurę w betonowym płocie na tyłach niedużego banku. Potem podkradli się do grubej ściany i wykuli kwadratowy otwór, który był zastawiony przez szafę. Szafę pchnęli i dostali się do skarbca. Alarm zaczął wyć dopiero wtedy, gdy zabrali się do otwierania sejfów.Na miejsce przyjechała policja z Rokicina wezwana przez mieszkańców, którzy usłyszeli hałas. Funkcjonariusz podszedł do frontowych drzwi i złapał za klamkę, jednak drzwi okazały się zamknięte, po czym wsiadł do radiowozu i odjechał.Jak wynika z nagrań monitoringu okazuje się, że w tym samym czasie na tyłach placówki złodzieje spokojnie kradli pieniądze.Mieczysław Grad, prezes Powiatowego Banku Spółdzielczego w Tomaszowie, którego oddziałem jest placówka w Będkowie, przyznaje, że przez 15 lat działalności nie było podobnego zdarzenia.Jesteśmy zaskoczeni zuchwałością złodziei. Nie przyszłoby mi do głowy, że można wkraś