Kościół
O ileż ciekawiej byłoby, gdyby na synod pojechała „rodzina” złożona z gejów rozwodników. Ci dopiero wnieśliby powiew nowoczesności do dyskusji o tak skostniałej instytucji, jaką jest rodzina. Albo na przykład feministki. Te, choć rodzin nie mają, a dzieci się wręcz brzydzą, mają zawsze na ten temat dużo do powiedzenia. Aborcja, antykoncepcja, wolne związki – jest o czym dyskutować. Niestety, takie osoby zaproszenia od episkopatu nie dostały, w związku z tym muszą zademonstrować swoje niezadowolenie. W zamian rodzinę reprezentować będzie rodzina. I to już wystarczy, by liberalne media ochrzciły ją mianem „hamulcowych”.