Wiadomości
Odważna decyzja ministra Konstantego Radziwiłła zatrząsnęła w posadach środowiskiem in vitro i schlebiającymi mu mediami. Jedną ministerialną decyzją zostanie bowiem zakręcony kurek z pieniędzmi, dzięki którym „kliniki leczenia niepłodności” zarabiały krocie. Pieniądze te minister postanowił zainwestował w metodą, która jest znacznie bardziej skuteczna niż sztuczne zapłodnienie, jest faktyczną medycyną szukającą i diagnozującą problem niepłodności, prowadzącą do naturalnego poczęcia dziecka i nie rodzącą żadnych problemów moralnych. W końcu więc ktoś dowartościował naprotechnologię. I dobrze, że tak się stało. Celem medycyny jest leczenie, a nie obchodzenie problemu. In vitro choć dzieci daje, to nie leczy. I nie oszukujmy się, nie jest to tak skuteczna metoda, jak zapewniają osoby pracujące w tym biznesie. Gdyby tak było, to każda osoba podchodząca do in vitro, dostawałaby to, po co przyszła. A doskonale wiemy, że tak nie jest. 20, 30 procent – taka jest skuteczność tej metody. I są t