Wiadomości
Marsze (kilkunastoosobowe), protesty (od pięciu osób w dół), histeryczne teksty, które straszą odbiorców nadchodzącym faszyzmem, kaczyzmem i demokratura na miarę, przy której Putin blednie – może mnie już tylko rozbawić. Histeria Adama Michnika i jego medialnych akolitów, a także politycznych sprzymierzeńców nie ma bowiem nic wspólnego z demokracją i jej rzekomy zagrożeniem, a jest jedynie dowodem na to, że właściciele i dysponenci kapitału Agory zorientowali się, że powolutku nadchodzi ich kres. Świetnie przygotowany polityczny biznes, w którym za wspieranie linii partii i rządu otrzymuje się intratne prenumeratorskie zamówienia z ministerstw, a także obfite wsparcie reklamowe, na naszych oczach odchodzi w przyszłość. Agora więc i jej główny biznes, jakim wciąż jest „Gazeta Wyborcza” będą musiały zacząć startować w zawodach bez dopingu i bez wsparcia sędziów, a na normalnych zasadach. I łatwo może się okazać, że nagle zyski odpłynął w siną dal.