– Prezydentowi Andrzejowi Dudzie zależało, żeby sędziowie zostali zaprzysiężeni jak najszybciej i by uciąć złą atmosferę, która narosła w ostatnich tygodniach wokół Trybunału. Prezydent chciał, żeby TK zaczął działać sprawnie. Brak zaprzysiężenia nowych sędziów oznaczałby poważny prawny galimatias – mówił dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski.
- Trybunał Konstytucyjny będzie sprawdzał zgodność z konstytucją ustawy, a nie Regulamin Sejmu - mówił. I dodawał: "są dwie płaszczyzny sporu".
- Chodzi o to, że w sposób rażący zostały złamane procedury wyborów w poprzedniej kadencji - podkreślał.
Z kolei Sławomir Sierakowski pisze, że "prawdopodobnie nie ma dziś bardziej wystraszonego człowieka w Polsce niż Andrzej Duda. I najpewniej nie ma dziś bardziej chcącego kompromisu człowieka niż prezydent. Nieprzyjmowanie ślubowania od wybranej w czerwcu przez Sejm piątki kandydatów ówczesnej większości sejmowej (z udziałem SLD i PSL) było ewidentnym łamaniem konstytucji, bo prezydent uzurpował sobie w ten sposób prawo do współdecydowania o wyborze członków TK, do czego go konstytucja nie uprawnia."
kz/tvp.info/wp.pl
