Terlikowski: Gońcie czerwoną zarazę i przeszukujcie jej archiwa
Sprawa szafy (a może lepiej powiedzieć piwnicy) Kiszczaka ujawniła, że akta najważniejszych konfidentów nigdy nie płonęły, a były prywatyzowane. Ubecy przywłaszczali sobie rozmaite dokumenty, by w razie konieczności z nich korzystać. I niewątpliwie z nich korzystali. Jedni w sprawach prywatnych, a inni – zapewne – w sprawach ekonomicznych, politycznych i wielu innych. I teraz czas już z tym skończyć. Służby państwowe powinny zrobić wszystko, by sprywatyzowane dokumenty odzyskać, by ich dysponenci przestali wreszcie kontrolować sytuację w Polsce, i by – co też istotne – opinia publiczna poznała wreszcie prawdę.