19 sierpnia w Chorwacji zatrzymano Wołodymyra Żurawlowa, którego niemieckie służby podejrzewają o udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream. Wcześniej Ukrainiec przebywał w naszym kraju, ale polski sąd nie zgodził się na jego ekstradycję do Niemiec. W ub. roku Włochy przekazały Niemcom innego podejrzanego o udział w sabotażu, byłego żołnierza Serhija K.
Przypomnijmy, że gazociąg transportujący gaz ziemny z Rosji do Niemiec został zniszczony we wrześniu 2022 roku, kilka miesięcy po rozpoczęciu pełnoskalowej napaści na Ukrainę. Wczoraj, w czasie szczytu państw nordyckich i bałtyckich w Kijowie, do sprawy wrócił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
- „Ukraina oficjalnie nigdy nie uczestniczyła w żadnej operacji związanej z wysadzeniem Nord Stream 2. Nie chodzi tu o to, kto czego chce, a kto nie. Trwa śledztwo. Jest określona sytuacja, są zarzuty i odpowiedni świadkowie. Proces jest więc w toku”
- oświadczył ukraiński przywódca.
Zapewnił, że Kijów wielokrotnie rozmawiał o tej sprawie z Berlinem.
- „Niemcy doskonale wiedzą, że Ukraina nie stała ani za przeprowadzeniem tej operacji, ani za samym pomysłem jej przeprowadzenia”
- stwierdził.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.