Prawo i Sprawiedliwość

„Wróg jest po stronie lewicowo-liberalnej”. Terlecki o dalszych losach PiS i Morawieckiego

„Konflikt wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości nasilał się od jesieni zeszłego roku. Wielu posłów PiS krytykowało styl medialnych występów (także w internecie) oraz sejmowych debat, jaki udało się narzucić partii przez tzw. ziobrzystów, czyli byłych członków partii Solidarna Polska” – pisze Ryszard Terlecki. Poseł w felietonie dla Kuriera Krakowskiego wskazał kierunek, w jakim mogą iść ugrupowania i wyjaśnił, skąd konflikt w łonie PiS.

2 min czytania
Ryszard Terlecki
Ryszard Terlecki · fot. Silar via Wikipedia, CC BY-SA 4.0

Terlecki, który również zdecydował się na wystąpienie z szeregów Prawa i Sprawiedliwości stwierdza, że w ugrupowaniu:

„Ścierały się dwa poglądy: jeden, sugerowany przez tzw. maślarzy (Jacek Sasin, Tobiasz Bocheński i Patryk Jaki), że należy iść daleko na prawo, ścigać się z partią Brauna i stać się trzecią Konfederacją; drugi, prezentowany przez Mateusza Morawieckiego i jego zwolenników, że należy wrócić do patriotycznego i konserwatywnego centrum sceny politycznej i przyciągnąć tych, którzy na PiS, zdominowany przez ziobrzystów nie zagłosują”.

Wskazuje też, że po wyborach w 2023 roku rozpoczął się „bezpardonowy atak na Mateusza Morawieckiego i dokonania jego rządu”. Potem z kolei – pisze autor felietonu – usiłowano pozbawić go znaczenia i wypchnąć z partii. Wskazuje, że prezes PiS zadecydował o wyznaczeniu Przemysława Czarnka na kandydata na premiera w związku z niekorzystnymi sondażami.  Dalej czytamy, że nie udało się przyciągnąć wyborców Konfederacji, w związku z czym Morawiecki rozwinął Stowarzyszenie Rozwój Plus w celu stworzenia przeciwwagi dla kursu na prawo i pozyskania centrowych wyborców. Choć początkowo zgoda na „dwa płuca” w PiS była, przeciwni byli jej członkowie frakcji „maślarzy”, namawiając prezesa PiS do likwidacji stowarzyszenia.

Terlecki przypomina, że rozmowy trwały kilka tygodni, ale Jarosław Kaczyński domagał się zamrożenia stowarzyszenia i podpisania „lojalki”, w związku z czym finał okazał się „dramatyczny”, a posłowie którzy nie zdecydowali się na deklarację, zostali usunięci. Autor pisze:

„[…] wyrzucenie z partii oznacza też usunięcie z Klubu Parlamentarnego PiS i zmusza wyrzuconych do zawiązania własnego klubu. Można się spodziewać, że dołączą do niego kolejni parlamentarzyści”.

Dodaje, że być może powstanie partia nawiązująca do „tradycyjnego programu PiS”, bez intryg i kłótni, której uda się pozyskać młodszych zwolenników dużych miast. Taka partia – pisze Terlecki – w sposób oczywisty stanie się dla PiS naturalnym koalicjantem po wyborach w 2027 roku i Jarosław Kaczyński do niej doprowadzi.

Zaznaczył, że na ten moment trwa  wzajemne oskarżanie i nie ma wyjścia innego niż pogodzenie się z podziałek, więc:

„[…] pozostaje jednak przekonanie, że wróg jest po stronie lewicowo-liberalnej i trzeba koncentrować się na zwalczaniu nieudolnych i szkodliwych rządów ekipy Tuska”.

Źródło: dam/Facebook - Ryszard Terlecki || Kurier Krakowski

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej