„Ten proces musi zostać zatrzymany. Musi zostać zbadany od podstaw i skierowany na właściwą drogę” – powiedział kard. Burke w rozmowie opublikowanej przez „The College of Cardinals Report”, którą omówili watykaniści Edward Pentin oraz Paweł Chmielewski dla portalu DoRzeczy. Hierarcha podkreślił, że nie sprzeciwia się synodom jako takim. Kwestionuje natomiast ideę przekształcania całego Kościoła w bliżej nieokreśloną „strukturę synodalną”.
Zdaniem kardynała kilkuletni proces nie przyniósł odpowiedzi na najbardziej podstawowe pytanie: czym właściwie jest synodalność jako stała zasada ustrojowa Kościoła. Burke zwrócił uwagę, że termin ten nie ma jednoznacznego umocowania w tradycyjnej eklezjologii, a jego znaczenie zmienia się zależnie od wypowiadającej się osoby.
Synod ma doradzać pasterzom, a nie zastępować hierarchię
Burke rozwija tę krytykę od kilku lat. Już w 2023 roku pisał, że „synodalność” jako abstrakcyjne pojęcie jest neologizmem w nauce o Kościele. Przypominał, że tradycja kanoniczna zna synod jako narzędzie pomagające biskupom w wypełnianiu ich obowiązków, nie opisuje jednak samego Kościoła jako organizacji synodalnej.
„Kościół nie jest określany jako synodalny, lecz jako hierarchiczna komunia” – podkreślał. Według kardynała odpowiedzialność za nauczanie wiary, sprawowanie liturgii i kierowanie życiem moralnym spoczywa na papieżu oraz biskupach pozostających z nim w jedności. Synod może im doradzać, ale nie może przejmować ich władzy ani tworzyć równoległego źródła doktryny.
Hierarcha ostrzegał również przed nadawaniem słowom takim jak „słuchanie”, „towarzyszenie”, „rozeznawanie” czy „integracja” nowych, niejasnych znaczeń. Jego zdaniem bywają one używane niemal jak polityczne hasła, bez wyraźnego odniesienia do Tradycji, prawa kanonicznego i obowiązującej doktryny.
„Słowa te stosuje się w pewien magiczny sposób, bez jasnej definicji, jako slogany ideologii zastępującej to, czego w Kościele zastąpić nie można: stałą doktrynę i dyscyplinę” – pisał kard. Burke.
Jego krytyka dotyczy również sposobu prowadzenia spotkań synodalnych. Według relacji z najnowszego wywiadu Burke uznał, że część procedur podczas zgromadzeń była nadmiernie kontrolowana, a dyskusje organizowano w sposób utrudniający kardynałom swobodną wymianę poglądów. Jego zdaniem autentyczna kolegialność wymaga otwartej debaty biskupów, a nie kierowania rozmową według wcześniej przygotowanego scenariusza.
Paweł Chmielewski na łamach DoRzeczy.pl ocenił, że zarzut Burke’a trafia w sedno problemu. Jak wskazał, nawet zdecydowani zwolennicy procesu po pięciu latach mają trudność z precyzyjnym wyjaśnieniem, czym synodalność ma być i jakie przynosi konkretne skutki dla ustroju Kościoła.
Spór nie dotyczy więc samego prawa wiernych do wypowiadania opinii ani potrzeby konsultowania decyzji. Kardynał kwestionuje model, w którym rozeznawanie społeczne może zostać postawione ponad Objawieniem, Tradycją i odpowiedzialnością biskupów. Obawia się, że niejasna formuła umożliwi przedstawianie zmian doktrynalnych jako wyniku „słuchania Ducha Świętego”, mimo że ich treść byłaby sprzeczna z dotychczasowym nauczaniem.
Burke był jednym z pięciu kardynałów, którzy przed watykańskim Synodem o synodalności skierowali do papieża Franciszka pytania – dubia – dotyczące między innymi trwałości doktryny, błogosławienia związków osób tej samej płci, święceń kobiet i kompetencji zgromadzenia synodalnego. Kardynałowie tłumaczyli, że działają w celu ochrony wiernych przed „zamętem, błędem i zniechęceniem”.
Amerykański hierarcha nie domaga się likwidacji synodów biskupów. Chce powrotu do ich tradycyjnej roli: mają pomagać papieżowi i pasterzom Kościoła, a nie tworzyć nieokreślony system, w którym odpowiedzialność za decyzje zostaje rozproszona pomiędzy duchownych, świeckich ekspertów i moderatorów procesu.
Wiktor Logosławski
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.