Kościół

Rumunka lepiej rozumie Ewangelię niż włoski biskup, któremu nie podoba się modlitwa przed klinikami aborcyjnymi

- Ja nie identyfikuje się z wyrazem twarzy osób, które odmawiają różaniec przed klinikami aborcyjnymi, ale z tymi młodymi ludźmi, którzy sprzeciwiają się tej praktyce i pracują na rzecz poprawy poziomu życia, prawa do zdrowia i pracy – oznajmił biskup Nunzio Galantino. Sekretarz Episkopatu dodał także, że nie można przesadnie skupiać się nad problemem aborcji. Włoski hierarcha zaznaczy też, że chciałby, że włoski Kościół otwarcie i bez tabu dyskutował o zniesieniu celibatu, homoseksualizmie i komunii świętej dla rozwodników w ponownych związkach.

2 min czytania
Rumunka lepiej rozumie Ewangelię niż włoski biskup, któremu nie podoba się modlitwa przed klinikami aborcyjnymi
Rumunka lepiej rozumie Ewangelię niż włoski biskup, któremu nie podoba się modlitwa przed klinikami aborcyjnymi

- Ja nie identyfikuje się z wyrazem twarzy osób, które odmawiają różaniec przed klinikami aborcyjnymi, ale z tymi młodymi ludźmi, którzy sprzeciwiają się tej praktyce i pracują na rzecz poprawy poziomu życia, prawa do zdrowia i pracy – oznajmił biskup Nunzio Galantino. Sekretarz Episkopatu dodał także, że nie można przesadnie skupiać się nad problemem aborcji. Włoski hierarcha zaznaczy też, że chciałby, że włoski Kościół otwarcie i bez tabu dyskutował o zniesieniu celibatu, homoseksualizmie i komunii świętej dla rozwodników w ponownych związkach.

Te słowa ostro i słusznie skomentował John Smeaton szef Society for the Protection of Unborn Children, który w specjalnym liście do biskupa zupełnie jednoznacznie postawił problem. „Naprawdę nie sądzę, że mógłby Ksiądz Biskup powiedzieć, jeśli prawa narodowe wprowadzał w najbliższych kilku dekadach prawo pozwalające zabijać księży katolickich czy Żydów, że „nie powinniśmy nic robić, by demaskować to groteskowe zło” - napisał obrońca życia.

Ale o wiele mocniejszy jest list anonimowej kobiety, pochodzącej z Rumunii, która po trzech aborcjach nawróciła się i teraz modli się przed klinikami aborcyjnymi. Ona pokazała biskupowi, że choć jest uwielbiany przez media, to z Ewangelią i katolicyzmem nie ma już wiele wspólnego.

„Ekscelencjo, nie mam pięknej twarzy aktorki, mam normalną twarz taką jak wiele innych kobiet, ale sądzę, że jest nieuczciwe nazwanie jej twarzą bez wyrazu” - napisała i dodała, że rozumie, że mężczyzna nawet jeśli jest biskupem może nie rozumieć, co oznacza stracić dziecko. „Trzy razy zlikwidowałam życie, które nosiła pod swoim sercem. Łaska wiary pozwoliła mi dostrzec okropność tego czynu i zaprowadziła mnie do zaangażowania w ruch pro life” – napisała kobieta. - „I dlatego znalazłam się wśród osób, które modlą się przed miejscami, w których dokonywana jest ta – jak ją nazywa Kościół - „ohydna zbrodnia”. Jeśli zdecydowałam się tam odmawiać różaniec, to tylko po to, by błagać o wybaczenie dla tych biednych kobiet” - dodała kobieta. „W Kościele, Ekscelencjo, nigdy nie czułam się odrzucona za to, co zrobiłem. I dlatego nie osądzam nikogo, a jedynie modlę się za te kobiety, czasem pełne niewiedzy, które popełniają ten błąd, który prowadzi je do wiecznych wyrzutów sumienia” - napisała kobieta. I trzeba powiedzieć jasno, ona ma większe pojęcie o tym, czym jest chrześcijaństwo niż sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Włoch.

TPT/LSN

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej