Ideologia gender

Chmielewski: Prezydent Nawrocki i homoseksualny „handel dziećmi”

Głośna sprawa z Republiki Federalnej Niemiec pokazuje, do jakich patologii prowadzi legalizacja związków jednopłciowych.

3 min czytania
01_Karol_Nawrocki_podpisanie_ustaw_21-08-2025_MWB16875.jpg.JPG
01_Karol_Nawrocki_podpisanie_ustaw_21-08-2025_MWB16875.jpg.JPG

Wielki skandal wywołał były minister zdrowia, a do momentu powstania skandalu szef frakcji CDU/CSU w Bundestagu, Jens Spahn. Ten 46-letni polityk przez długi czas budował swoją popularność na konserwatywnych hasłach. Zawsze budziło to pewien zgrzyt: jest homoseksualistą i żyje w formalnym związku z mężczyzną. Jednocześnie podaje się za wierzącego chrześcijanina. W Niemczech niemal nikogo to jednak nie raziło. Cóż, okazało się, że rzeczywistość jest brutalna: albo wyznaje się chrześcijaństwo, albo jest się zaangażowanym homoseksualistą.

 

Jens Spahn postanowił, że chce mieć dziecko. Niemieckie prawo dopuszcza adopcję przez pary homoseksualne, ale Spahn adopcji nie chciał. Postanowił dziecko… kupić. Chodzi o procedurę surogacji. Czytelnik na pewno słyszał, że w krajach zachodniej Europy odbywają się regularnie „targi dzieci”. Chodzi o targi pośredników surogacji: można przyjść i zapoznać się z ofertą firm, które pośredniczą w wynajmie kobiety w innym kraju. Nie wiem, czy Spahn skorzystał z oferty tych słynnych targów, ale wiadomo – bo sam o tym powiedział – że dziecko zamówił w Stanach Zjednoczonych. Wraz ze swoim homoseksualnym partnerem udali się do Ameryki i tam załatwili wszystkie procedury. Nikomu o tym nie powiedzieli. Nic dziwnego, bo w Niemczech surogacja jest zakazana. Spahn i jego partner po prostu obeszli niemieckie prawo, korzystając z liberalnego ustawodawstwa w USA.

 

Dziecko urodziło się kilka dni temu, a Spahn opublikował w sieci ckliwe zdjęcia ze sobą, swoim partnerem i niemowlęciem. Kim jest jego matka, nie wiadomo – kogo to zresztą obchodzi w świecie surogacji? Tam liczą się tylko emocje „kupujących”. Można się tylko cieszyć, że dziecko spełniało „oczekiwania” zamawiających. Znane są historie, w których zamawiający dziecko są niezadowoleni, bo według badań prenatalnych może być chore – wówczas nierzadko sugeruje się wynajętej matce, żeby dokonała aborcji. Niedawno głośno było o takim przypadku z Kanady – dwóch homoseksualistów naciskało na kobietę, by zabiła dziecko, które kupili, bo mogło być chore. Odmówiła i pozwali ją do sądu za spowodowanie u nich stresu…

 

W Niemczech wybuchł jednak skandal, bo takiej hipokryzji wyborcy CDU/CSU nie chcieli zaakceptować. Tym więcej, że w minionych latach Spahn osobiście wypowiadał się przeciwko surogacji! W dodatku CDU dosłownie klika tygodni temu na krajowym zjeździe potwierdziła swoje odrzucenie tej praktyki… W efekcie Spahn ustąpił z urzędu, a jego kariera polityczna może zostać zakończona.

 

Zostawmy już Niemców ich problemom. Ta historia pokazuje jednak przede wszystkim jedno: legalizacja związków homoseksualnych prędzej czy później prowadzi do bardzo poważnych patologii dotyczących dzieci. To nie jest tak, że związki jednopłciowe dotyczą wyłącznie „kochających się osób”. To próbuje wmówić Polakom lewica i centrum, na przykład krytykując prezydenta Karola Nawrockiego za to, że odmówił złożenia podpisu pod ustawą o statusie osoby najbliższej. Ta ustawa była próbą otwarcia w Polsce drogi do homoseksualnych związków.

 

Nie wolno się na to zgadzać, bo dotykamy rzeczy świętych i stanowiących podstawę cywilizacji. Małżeństwo zawsze było aktem publicznym, a nie prywatnym, bo choć angażuje osobiste emocje, to przecież właśnie od niego zależy los społeczeństwa. Legalizacja związków homoseksualnych prowadzi do powstania zupełnie nowej formy „rodziny”. Dzieciom, które wychowują się w takich związkach – adoptowane, kupione w ramach surogacji, obojętnie – prezentowana jest głęboko wykrzywiona rzeczywistość relacji międzyludzkich. Kiedy państwo akceptuje takie „rodziny”, musi też uczyć o nich w szkole. Uczniowie słyszą, że są „różne modele”, dwu- albo jednopłciowe. Zmienia się cały przyjęty w danym kraju światopogląd dotyczący tych poważnych kwestii – z naturalnego na czysto sztuczny. Wreszcie dochodzi do takich patologii jak te, o których debatują dziś Niemcy: prominentny polityk po prostu kupuje sobie potomstwo.

 

Te problemy trzeba ucinać u korzenia i tak właśnie zrobił prezydent, wetując nieszczęsną ustawę. Można mu tylko podziękować i mieć nadzieję, że w przyszłości będzie postępować tak samo. Na nienaturalne związki, które prędzej czy później kończą się handlowaniem dziećmi z surogacji, nie może być zgody.

 

Paweł Chmielewski

Autor jest publicystą portalu PCh24.pl

Źródło: fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej