Polityka

Podpisy zmarłych na listach poparcia. Prokuratura sprawdzi Banasia i Bocheńczaka

Prokuratura Rejonowa Kraków-Krowodrza zajmie się listami poparcia Mariana Banasia i Bartosza Bocheńczaka, którzy ostatecznie nie zostali zarejestrowani jako kandydaci w przedterminowych wyborach na prezydenta Krakowa. Wątpliwości są poważne – wśród zakwestionowanych wpisów znalazły się dane osób zmarłych, a takich przypadków ma być kilkadziesiąt.

2 min czytania
Kraków
Kraków · fot. Ludwig Schneider, Wikipedia CC BY-SA 3.0.

Obaj kandydaci odpadli z wyborczego wyścigu, ponieważ po weryfikacji nie osiągnęli wymaganych 3 tys. ważnych podpisów. W przypadku Banasia komisja uznała 2048 podpisów za prawidłowe, a 3611 odrzuciła. Bocheńczak po ponownym sprawdzeniu list miał 2745 ważnych podpisów i 2289 nieważnych. Oficjalny wykaz kandydatów Miejskiej Komisji Wyborczej nie obejmuje żadnego z nich.

Prokuratura zbada, skąd wzięły się podpisy zmarłych

O wpłynięciu zawiadomień poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Tomasz Waszczuk.

– „Prokuratura Rejonowa Kraków-Krowodrza zarejestrowała dwa zawiadomienia komisarza wyborczego dotyczące nieprawidłowości przy sporządzaniu list poparcia dla dwóch kandydatów na prezydenta miasta Krakowa, to jest pana Banasia i pana Bocheńczaka” – przekazał.

Komisarz wyborczy wskazał na uzasadnione wątpliwości dotyczące prawidłowości znacznej liczby wpisów. Wśród nich znalazły się dane osób zmarłych. Prokuratura ma zbadać sprawę pod kątem art. 248 par. 6 Kodeksu karnego, dotyczącego nadużyć przy sporządzaniu list poparcia oraz art. 270 par. 1, odnoszącego się do fałszowania dokumentów. Samo wszczęcie czynności nie przesądza oczywiście o odpowiedzialności Banasia czy Bocheńczaka ani o tym, kto dokonywał zakwestionowanych wpisów.

Skala odrzuconych podpisów była jednak ogromna. W przypadku obu niedoszłych kandydatów liczba nieważnych wpisów liczona była w tysiącach. Przy Bocheńczaku ponowna kontrola dodatkowo pogorszyła wynik, pozostawiając go 255 podpisów poniżej wymaganego progu.

Sam polityk po fiasku rejestracji nie próbował przerzucać odpowiedzialności na komisję.

– „Nie będę snuł teorii spiskowych, szukał winnych ani przerzucał odpowiedzialności na kogokolwiek. Uważałem, że złożenie niemal 5000 podpisów zapewni nam wystarczający margines bezpieczeństwa. Jak się okazało – pomyliłem się” – napisał Bocheńczak, dodając, że bierze za sytuację „pełną odpowiedzialność”.

Teraz sprawa przestaje być wyłącznie wyborczą kompromitacją i trafia na biurka śledczych. Najważniejsze pytanie brzmi, czy obecność danych osób zmarłych była efektem błędów podczas zbiórki i przepisywania list, czy też doszło do świadomego fałszowania podpisów. Odpowiedź powinna dać prokuratura.

Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa odbędą się 27 września. Miejska Komisja Wyborcza zarejestrowała ostatecznie ośmioro kandydatów.

Źródło: mp/PAP, Interia, Polsat News, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej