O szczegółach programu poinformowała w niedzielę, 25 października, telewizja Fox News, powołując się na dokumenty Pentagonu. Zgodnie z przedstawionymi założeniami największe instalacje wojskowe na kontynentalnym terytorium USA mają uzyskać zdolność prowadzenia najważniejszych operacji przez minimum trzy miesiące bez korzystania z cywilnej infrastruktury.
„Nie chcemy polegać na standardowej cywilnej infrastrukturze miejskiej, jeśli chodzi o naszą obronę narodową. Po prostu nie możemy. To niedopuszczalne ryzyko” – powiedział Fox News główny rzecznik Pentagonu Sean Parnell.
Ameryka przygotowuje się na odcięcie od świata - reaktory jądrowe i strategiczne zapasy
Jednym z filarów programu ma być niezależność energetyczna baz wojskowych. Pentagon przewiduje wykorzystanie przenośnych reaktorów jądrowych, wielkoskalowych magazynów energii oraz lokalnych sieci elektroenergetycznych, które pozwolą utrzymać funkcjonowanie instalacji nawet po całkowitym odłączeniu od sieci cywilnej.
„Energia jest dziś elementem walki. Bez elektryczności tracisz łączność, wodę, logistykę, linie montażowe i podstawowe struktury dowodzenia wojskowego” – podkreślił Parnell.
Amerykanie zamierzają również tworzyć strategiczne rezerwy amunicji, paliwa, minerałów krytycznych, elektroniki, części zamiennych i środków medycznych. Program przewiduje zabezpieczenie alternatywnych dostawców najważniejszych komponentów uzbrojenia oraz przygotowanie fabryk cywilnych do szybkiego przechodzenia na produkcję wojskową.
Pentagon zakłada bowiem, że przyszły konflikt może jednocześnie objąć kilka regionów świata, doprowadzając do paraliżu transportu i międzynarodowego handlu.
„Następny konflikt będzie prawdopodobnie prowadzony na wielu frontach. Wystarczy spojrzeć na geopolitykę stojącą za każdą większą wojną. Kiedy to nastąpi, globalne łańcuchy dostaw zostaną zerwane” – ostrzegł rzecznik Pentagonu.
Parnell zwrócił także uwagę na zmianę amerykańskiego myślenia o bezpieczeństwie. Jak przyznał, przez dziesięciolecia strategię obrony terytorium Stanów Zjednoczonych opierano na przestarzałym założeniu, że dwa oceany stanowią wystarczającą ochronę przed zagrożeniami zewnętrznymi.
Według rzecznika prezydent Donald Trump dostrzega tę zmianę, czego wyrazem mają być między innymi projekt tarczy przeciwrakietowej Golden Dome oraz zwiększone zainteresowanie bezpieczeństwem półkuli zachodniej, Grenlandii i Panamy.
FORTRESS obejmuje także zabezpieczenie wojskowych systemów komunikacji, nawigacji i łączności satelitarnej przed zakłóceniami, w tym zagłuszaniem sygnału GPS.
„Nie chcesz podejmować takich decyzji w środku globalnego konfliktu na wielu frontach. Musimy mieć plan” – zaznaczył Parnell.
Przedstawiciele Pentagonu określają przedsięwzięcie mianem polisy ubezpieczeniowej dla amerykańskich sił zbrojnych. Ujawnione informacje dotyczą przygotowań i docelowych wymagań, a nie osiągniętej już samowystarczalności baz. Nie oznaczają również, że Waszyngton posiada informacje o nieuchronnym wybuchu wojny.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.