W drugiej połowie września papież Leon XIV odwiedzi Francję. O szczegółach wokół przygotowań papieskiej wizyty pisze Mikael Corre z „La Croix”. Z ustaleń dziennikarza wynika, że ograniczona będzie asysta wojskowa przy powitania głowy Kościoła, ponieważ Stolica Apostolska chce uniknąć rozmieszczenia Gwardii Republikańskiej. Papież miał też odmówić przyjęcia Wielkiego Krzyża Legii Honorowej oraz zrezygnować z oficjalnego posiłku z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Prezydent nie oprowadzi też ojca świętego po katedrze Notre-Dame, bo papież chce wejść do niej nie jako prestiżowy gość, a jako następca św. Piotra.
Dzięki temu, jak zauważa portal Tribune Chrétienne, program papieskiej wizyty „nie wydaje się być pomyślany tak, aby przekształcić papieskie nieszpory w prezydencką wizytę w zabytku”.
- „Każda z tych decyzji, rozpatrywana oddzielnie, może wydawać się błaha. Jednak razem tworzą one historię. Republika wie, jak okazywać swój przepych, gdy przyjmuje możnych tego świata: kawalerię, ordery, czerwone dywany, oficjalne kolacje. Ale Leon XIV nie przybywa do Francji przede wszystkim po to, by podziwiać ceremonialne atrybuty państwa. Przybywa, aby sprawować liturgie, modlić się w Notre-Dame, spotkać się z księżmi, osobami konsekrowanymi, katechumenami i młodzieżą. Przybywa do Lourdes. Przybywa, aby przemówić do Kościoła, który został uznany za skazany na upadek, a mimo to był świadkiem narodzin nowego pokolenia katechumenów. Być może właśnie tego francuski aparat państwowy wciąż nie może pojąć: papież nie jest po prostu obcym władcą, którego należy włączyć do dyplomatycznych agend”
- wskazują francuscy dziennikarze.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.