– „Śledztwo w sprawie zostało wszczęte w dniu 18.09.2026 r. w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego” – potwierdziła portalowi Niezalezna.pl rzecznik zielonogórskiej prokuratury prok. Ewa Antonowicz. Dodała, że zawiadamiający i pokrzywdzony został wcześniej osobiście przesłuchany przez prokuratora.
Istotne jest przy tym, że postępowanie wszczęto „w sprawie”, a nie przeciwko Janowi Drelewskiemu. Oznacza to, że samo rozpoczęcie śledztwa nie przesądza o popełnieniu przez prokuratora przestępstwa ani nie oznacza postawienia mu zarzutów. Drelewski wcześniej deklarował: – „Biorę odpowiedzialność za każde napisane słowo i za każdą decyzję, którą podejmowałem”.
Warto przypomnieć, że Nowak, były minister transportu i bliski współpracownik Donalda Tuska, nadal odpowiada przed Sądem Okręgowym w Warszawie w tzw. wątku ukraińskim. Niezalezna.pl wskazuje, że jeden z rozmówców portalu nie wyklucza próby wykorzystania nowego śledztwa do wnioskowania o zawieszenie procesu. To jednak na razie opinia rozmówcy redakcji, a nie zapowiedziana decyzja sądu lub prokuratury.
Wcześniej Donald Tusk mówił o koncepcji „demokracji walczącej”. Premier, uzasadniając działania mające w jego ocenie przywracać ład konstytucyjny, przyznawał: „prawdopodobnie nie raz popełnimy błędy lub podejmiemy działania, które według niektórych autorytetów prawnych mogą być nie do końca zgodne z literą prawa”.
To właśnie tę deklarację komentuje opozycja i części prawników, że rząd może próbować zastępować literalne stosowanie prawa własną oceną tego, co służy „przywracaniu praworządności”. Sam Tusk przedstawiał jednak „demokrację walczącą” jako odpowiedź na – w jego ocenie – zniszczenie ładu konstytucyjnego przez poprzednią władzę.
W przypadku Drelewskiego Niezalezna.pl cytuje prokuratora, który ocenia, że nawet bez postawienia zarzutów wieloletnie śledztwo może służyć do „grillowania” autora aktu oskarżenia przeciwko Nowakowi.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.