Dokument, jak zaznaczył Bogucki w rozmowie na antenie Polsat News, trafił już do Kancelarii Sejmu. Sednem sporu jest kwestia stażu zawodowego kandydata. Bogucki nie krył, że są „gigantyczne wątpliwości”, czy Berek rzeczywiście ma wymagane dziesięcioletnie doświadczeniem jako radca prawny. Podkreślił przy tym, że sprawy nie da się załatwić samymi oświadczeniami i zapewnieniami, że wszystko jest zgodne z prawem – jego zdaniem konieczna jest rzetelna weryfikacja.
Stawka jest wysoka, bo jak zauważył szef prezydenckiej kancelarii, brak spełnienia formalnych kryteriów oznaczałby, że cała procedura wyboru w ogóle nie powinna była ruszyć, a Sejm nie miał podstaw, by nad kandydaturą głosować. Gdyby wątpliwości się potwierdziły, mielibyśmy do czynienia z poważnym naruszeniem konstytucji – ocenił Bogucki.
Sam Berek, zanim jeszcze doszło do sejmowego głosowania, próbował uciąć te wątpliwości, publikując w mediach społecznościowych zaświadczenie od Dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych. Wynika z niego, że na listę radców prawnych wpisano go na mocy uchwały z 2002 roku i że uprawnienia zawodowe posiada nieprzerwanie od dnia złożenia ślubowania. W ewidencji zgłosił jednak wykonywanie zawodu w dwóch odrębnych okresach: od 1 stycznia 2006 do 31 lipca 2009 roku oraz od 1 sierpnia 2012 roku do dziś – co właśnie budzi pytania o ciągłość wymaganego stażu.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.