Publicysta Alan Posener zastanawia się, co należy zrobić z ostatnimi pozostałościami Kancelarii Rzeszy w Berlinie – czy budynek należy rozebrać, czy też zachować i uczynić miejscem pamięci.
„Te nazistowskie ruiny nikomu nie są potrzebne” – uważa dziennikarz. W tekście Posener przypomniał, że Kancelaria Rzeszy została wybudowana w Berlinie w 1939 roku na gruncie, z którego uprzednio wywłaszczono Żydów. Była symbolem przepychu III Rzeszy.
Po upadku Trzeciej Rzeszy obiekt rozbierano „kamień po kamieniu, marmurowa płyta po marmurowej płycie”, a w schyłkowym okresie NRD teren zabudowano blokami.
W Berlinie od lat istnieją plany zabudowania pustej działki po Kancelarii Rzeszy kompleksem budynków mieszkalno-usługowych. W trakcie prac ziemnych na tym terenie natrafiono jednak na resztki bunkrów zlokalizowanych pod Kancelarią.
„Nie chodzi, rzecz jasna, o „bunkier Führera”, który – co znamienne – spoczywa zamknięty pod placem zabaw dla dzieci. Odkryto schron przeciwlotniczy przeznaczony dla mniej ważnych pracowników Kancelarii Rzeszy” – czytamy na łamach Die Welt.
Z bunkru nie pozostało wiele – jest to puste pomieszczenie piwniczne oraz metalowe drzwi. Mimo to stowarzyszenia architektów sprzeciwiają się rozbiórce. Wśród nich jest również Stowarzyszenie Architektów i Inżynierów w Berlinie-Brandenburgii.
„Bunkier to ostatni zachowany materialny ślad dawnego centrum władzy reżimu narodowosocjalistycznego. Należy zachować ten historycznie znaczący obiekt i przekształcić go w ośrodek dokumentacyjny poświęcony dawnej dzielnicy rządowej nazistowskich Niemiec” – cytuje stanowisko tego stowarzyszenia Posener.
Publicysta jest jednak innego zdania. W jego ocenie bunkier nie ma żadnej wartości historycznej ani architektonicznej. W Berlinie znajdują się zaś liczne obiekty upamiętniające historię reżimu narodowosocjalistycznego – „od Domu Konferencji w Wannsee na zachodzie po kasyno oficerskie w Karlshorst na wschodzie, gdzie Wehrmacht skapitulował. Pomiędzy nimi znajdują się między innymi Topografia Terroru, Pomnik Pomordowanych Żydów Europy, Miejsce Pamięci Niemieckiego Ruchu Oporu i wiele innych”.
Posener uważa, że to dobrze, iż istnieją takie miejsca, „ale to nie znaczy, że trzeba udostępniać publiczności każdą pozostałość po Trzeciej Rzeszy”.
„Niemiecka stolica została zaśmiecona architekturą dwóch dyktatur. Należałoby zburzyć znacznie więcej takich budowli. Tego chcieliby przeciwnicy nazistów i komunistów – nie tego, byśmy z nabożną czcią zachowywali każde „świadectwo epoki”, jak gdyby chodziło o relikwię świętego” – konkluduje publicysta.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.