We wtorek, 27 października, przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbyła się kolejna rozprawa w procesie o ochronę dóbr osobistych, który Karol Nawrocki wytoczył wydawcy Onetu.
Sprawa dotyczy publikacji „Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu” z maja 2025 roku. Dziennikarze portalu zarzucili wówczas ówczesnemu kandydatowi na prezydenta udział w organizowaniu usług seksualnych dla hotelowych gości. Nawrocki zakwestionował te oskarżenia i skierował sprawę do sądu.
Jednym ze świadków przesłuchanych podczas wtorkowej rozprawy był Łukasz Franczak, kolega prezydenta ze studiów, który w latach 2006–2007 pracował w firmie ochraniającej sopocki Grand Hotel.
Co naprawdę powiedział świadek?
Dziennikarze Onetu zapytali świadka o obecność prostytutek w hotelu.
„Tak, były. Nie da się tak powiedzieć wprost, które to były prostytutki, bo to 5-gwiazdkowy hotel, wszystko było dyskretnie” – odpowiedział Franczak.
Były ochroniarz wyjaśnił jednak, że jego obowiązki nie obejmowały sprawdzania, czym zajmowały się kobiety odwiedzające hotelowych gości.
„Mogłem oceniać to najwyżej wizualnie” – zaznaczył.
Franczak tłumaczył, że kobiety pojawiały się w hotelu razem z gośćmi, a pracownicy ochrony nie mieli obowiązku ich legitymowania.
„Nigdy nie pytaliśmy, kto to jest. Dla nas najważniejsze było zapewnienie bezpieczeństwa” – relacjonował.
Najważniejsza dla oceny zarzutów wobec prezydenta była jednak inna część zeznań.
Jak przyznał nawet sam Onet, Franczak nie posiadał wiedzy o zorganizowanym procederze sprowadzania prostytutek przez pracowników hotelu.
„Mężczyzna zeznał, że nie słyszał o procederze sprowadzania prostytutek ani o siatce osób, która miałaby się tym zajmować” – czytamy w relacji portalu.
Co więcej, świadek nie potwierdził osobistego udziału Karola Nawrockiego w takich działaniach.
„Nie był świadkiem sytuacji, w której Karol Nawrocki dzwonił po prostytutkę” – poinformował Onet.
Franczak zaprzeczył również, aby Nawrocki rozmawiał z nim o wynagrodzeniu za sprowadzanie kobiet.
Powstaje zatem pytanie, dlaczego redakcja zdecydowała się tak mocno wyeksponować informację o obecności prostytutek w hotelu, skoro znacznie ważniejsze dla procesu jest ustalenie, czy obecny prezydent miał jakikolwiek związek z zarzucanym mu procederem.
Sam fakt pojawiania się prostytutek w luksusowym hotelu nie dowodzi przecież, że uczestniczył w tym konkretny pracownik ochrony.
Zobacz wpis w X
Cenckiewicz nie wytrzymał: „Odwalcie się od Prezydenta”
Na publikację Onetu zareagował Sławomir Cenckiewicz, który zarzucił redakcji nadmierne eksponowanie sensacyjnego fragmentu zeznań i pomijanie ich znaczenia dla oceny oskarżeń wobec Nawrockiego.
„Oni się wszyscy teraz nakręcają jak szaleni, nie czytając tego, co sami piszą na własnej stronie...” – napisał Cenckiewicz w serwisie X.
Następnie ironicznie odniósł się do informacji wyeksponowanej w tytule artykułu.
„No i dowiedzieli się dzisiaj, że w hotelach bywają prostytutki :)” – stwierdził.
Cenckiewicz przytoczył również fragment zeznań Franczaka, z którego wynikało, że świadek nie widział sytuacji, w której Nawrocki organizowałby usługi seksualne.
Swoją reakcję zakończył wyjątkowo ostro:
„Odwalcie się od Prezydenta, nic nie macie i nie mieliście, za to mielicie w kółko to samo”.
Zobacz wpis w X
Podobne zastrzeżenia wobec sposobu przedstawienia sprawy sformułował portal wPolityce.pl, który zwrócił uwagę, że informacja korzystna dla prezydenta pojawiła się dopiero pod koniec materiału Onetu.
Podczas tej samej rozprawy zeznawała również Natasza Geldon, była pracownica ochrony Grand Hotelu. Kobieta przedstawiła odmienną relację, twierdząc, że Nawrocki miał proponować jej udział w doprowadzaniu kobiet do hotelowych gości. Warto przy tym dać, że przed rozprawą odwiedziła ona siedzibę Onetu. Przypadek? Zapewne…
Zenon Witkowski
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.