Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek wystąpił dziś w programie „Gość Wydarzeń” na antenie Polsat News, gdzie próbował przekonywać, że to… prezydent odpowiada za eskalację sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Minister mówił o piątkowych wydarzeniach, kiedy głowa państwa przybyła do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w związku z próbą siłowego przejęcia nad nim kontroli.
– „Prezydent zamiast wjechać (z drugiej strony - red.), nie przez rozgorzałą demonstrację, którą jeszcze podsycał, wbił się w kordon, moim zdaniem narażając także funkcjonariuszy SOP (Służby Ochrony Państwa - red.) i także policjantów”
– przekonywał szef resortu sprawiedliwości.
– „SOP zawsze wprowadza VIP-a najbezpieczniejszym wejściem dla tej osoby. Prezydent przyjechał tam po to, żeby rozniecić ten tłum, żeby pokazać, że ignoruje prawo, by przeszedł przez dziurę w płocie tak naprawdę”
– dodał.
Dalej minister postawił się w roli… recenzenta emocji głowy państwa.
– „Przedarł się przez kordon, a później możemy oglądać, jak odsunął na siłę panią sędzię w sposób całkowicie chamski i taki kibolski”
– mówił.
– „Szedł jak na ustawkę, widziałem to nabuzowanie w oczach”
– stwierdził.
Prokuratura wszczęła śledztwo
Odniósł się też do śledztwa wszczętego w sprawie „czynnej napaści na sędziów TK Annę Korwin-Piotrowską i Krystiana Markiewicza oraz usiłowania wywarcia przemocą i groźbą bezprawną wpływu na czynności urzędowe Trybunału Konstytucyjnego”.
– „Myślę, że śledztwem będą objęte osoby, które wkroczyły razem z prezydentem”
– oświadczył.
Nie wykluczył, że zarzuty usłyszą bliscy współpracownicy głowy państwa, a prezydent natomiast, jak powiedział, może zostać objęty „pasywnym śledztwem”.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.