Trudno o gorszy pomysł od próby politycznego wykorzystania wczorajszej tragedii w Krakowie. Niestety, na oskarżenia o takie intencje naraził się minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Kilka godzin po zamachu, kiedy policja wciąż ustalała jeszcze tak podstawowe okoliczności, jak choćby to, czy sprawca na pewno działał sam, polityk Koalicji Obywatelskiej zaczął opowiadać o poglądach zamachowca.
– „Dotychczasowe ustalenia wskazują, że zamachowiec z Krakowa działał sam i był zafascynowany skrajnie prawicowymi ideologiami”
– powiedział na konferencji prasowej.
Zaznaczał przy tym, że policja wciąż weryfikuje zapisy monitoringu, aby móc na pewno stwierdzić, że sprawcy nikt nie pomagał. Dzielił się jednak w tym czasie podejrzeniami, wedle których 24-latek „miał poglądy bardzo, bardzo radykalne”.
„Kto panu przekazał takie informacje?”
W związku z wystąpieniem szefa MSWiA kilka pytań pod jego adresem skierował mec. Bartosz Lewandowski.
– „Jakie konkretne okoliczności czy dowody świadczyły o tym, że powiedział Pan na konferencji »wszystko wskazuje na to, że napastnik był zafascynowany ideologiami skrajnie prawicowymi«? Kto panu przekazał takie informacje i o której godzinie? Jeśli nikt, to jakie ustalenia pan poczynił przed wprowadzeniem w błąd opinii publicznej oraz światowej? Czy zamierza pan te słowa sprostować i przeprosić? Jaki był cel pana wypowiedzi? Jak pana wypowiedź ma się do walki rządu z dezinformacją?”
– pyta znany adwokat.
Zobacz wpis w X
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.