Polityka

Ależ to jest żałosne! Korwin-Piotrowska napięła wszystkie „mięśnie środka”, ale prezydent i tak wszedł

Polska polityka pod rządami Donalda Tuska coraz częściej przypomina teatr absurdu, w którym trudno odróżnić dramat ustrojowy od kabaretu albo nawet taniej burleski.

1 min czytania
Robert Mazurek, Krzysztof Stanowski Screenshot - YouTube (Kanał ZERO).jpg
Robert Mazurek, Krzysztof Stanowski Screenshot - YouTube (Kanał ZERO).jpg

Najnowszego materiału satyrykom dostarczyła Anna Korwin-Piotrowska, która postanowiła opowiedzieć o swoim „starciu” z prezydentem Karolem Nawrockim przed wejściem do Trybunału Konstytucyjnego. Okazuje się, że w tej historii ważną rolę odegrał... pilates. Niestety, nawet napięcie wszystkich mięśni – w tym „wszystkich mięśni środka” - nie wystarczyło, by zatrzymać głowę państwa.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Korwin-Piotrowska została zapytana, czy po wydarzeniach przed Trybunałem zdecydowała się zapisać na boks.

„Chodzę na pilates, czyli ćwiczenia wzmacniające wszystkie mięśnie środka” – odpowiedziała z pełną powagą.

Następnie wyjaśniła, jak wykorzystała umiejętności zdobyte podczas ćwiczeń w konfrontacji z prezydentem.

„Kiedy zobaczyłam nacierającego prezydenta Karola Nawrockiego, który donośnym głosem mówił: «Idzie prezydent», odruchowo przyjęłam taką postawę, że napięłam wszystkie mięśnie i bardzo mocno stanęłam na ziemi”.

„Nic więcej nie byłam w stanie zrobić” – przyznała.

 „Mięśnie środka” zamiast argumentów prawnych strategią rządu Tuska na ochronę TK?

Trzeba przyznać, że polski kryzys konstytucyjny wszedł na zupełnie nowy poziom. Jeszcze niedawno spory o Trybunał Konstytucyjny rozstrzygano za pomocą ustaw, uchwał, wyroków i ekspertyz prawnych. Teraz do katalogu instrumentów ustrojowych dołączył pilates.

Chyba nawet Bareja by tego nie wymyślił.

Źródło: mp/Kanał ZERO, Rzeczpospolita, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej