Najnowszego materiału satyrykom dostarczyła Anna Korwin-Piotrowska, która postanowiła opowiedzieć o swoim „starciu” z prezydentem Karolem Nawrockim przed wejściem do Trybunału Konstytucyjnego. Okazuje się, że w tej historii ważną rolę odegrał... pilates. Niestety, nawet napięcie wszystkich mięśni – w tym „wszystkich mięśni środka” - nie wystarczyło, by zatrzymać głowę państwa.
W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Korwin-Piotrowska została zapytana, czy po wydarzeniach przed Trybunałem zdecydowała się zapisać na boks.
„Chodzę na pilates, czyli ćwiczenia wzmacniające wszystkie mięśnie środka” – odpowiedziała z pełną powagą.
Następnie wyjaśniła, jak wykorzystała umiejętności zdobyte podczas ćwiczeń w konfrontacji z prezydentem.
„Kiedy zobaczyłam nacierającego prezydenta Karola Nawrockiego, który donośnym głosem mówił: «Idzie prezydent», odruchowo przyjęłam taką postawę, że napięłam wszystkie mięśnie i bardzo mocno stanęłam na ziemi”.
„Nic więcej nie byłam w stanie zrobić” – przyznała.
„Mięśnie środka” zamiast argumentów prawnych strategią rządu Tuska na ochronę TK?
Trzeba przyznać, że polski kryzys konstytucyjny wszedł na zupełnie nowy poziom. Jeszcze niedawno spory o Trybunał Konstytucyjny rozstrzygano za pomocą ustaw, uchwał, wyroków i ekspertyz prawnych. Teraz do katalogu instrumentów ustrojowych dołączył pilates.
Chyba nawet Bareja by tego nie wymyślił.
Komentarze
0 komentarzyDodawanie komentarzy wymaga zalogowania.