Według rosyjskiego RBK skargi zaczęli zgłaszać obcokrajowcy, którzy nie mogą normalnie korzystać ze swoich środków. Bankowe infolinie miały tłumaczyć klientom, że ograniczenia wynikają z realizacji prezydenckiego dekretu oraz przepisów dotyczących tzw. rachunków typu C. To specjalny mechanizm stosowany wobec osób i podmiotów z krajów objętych rosyjską kategorią „nieprzyjaznych państw”.
W praktyce oznacza to, że część cudzoziemców może widzieć pieniądze na rachunku, ale nie może nimi swobodnie dysponować. Problem dotknął także osoby, które przeprowadziły się do Rosji na podstawie specjalnych wiz przeznaczonych dla obcokrajowców deklarujących przywiązanie do „tradycyjnych rosyjskich wartości duchowych i moralnych”. Kreml przedstawiał taki program jako zachętę dla osób rozczarowanych Zachodem, ale teraz część z nich znalazła się w finansowej pułapce.
Rosyjskie media niezależne wskazują, że zablokowane mogą być nawet niewielkie depozyty. The Insider opisał sprawę jako ograniczenie dostępu cudzoziemców z „nieprzyjaznych” państw do wkładów bankowych po nowym dekrecie Putina. Z kolei Deutsche Welle, powołując się na RBK, podała, że problem pojawił się na początku czerwca i obejmuje obywateli państw, które Rosja uznaje za wrogie z powodu sankcji i potępienia agresji przeciwko Ukrainie.
Bank Rosji utrzymuje jednocześnie ograniczenia dotyczące przelewów zagranicznych dla nierezydentów z „nieprzyjaznych” państw. Zgodnie z komunikatem rosyjskiego banku centralnego osoby takie mogą transferować za granicę jedynie środki z tytułu wynagrodzenia za pracę w Rosji. Dla pozostałych środków obowiązują restrykcje wynikające z rosyjnych przepisów kontrsankcyjnych.
Sprawa pokazuje, że rosyjska polityka „przyciągania talentów” i cudzoziemców ideowo sympatyzujących z Kremlem zderza się z realiami państwa objętego sankcjami, totalitarną kontrolą kapitału i decyzjami politycznymi podejmowanymi ponad prawami klientów banków.
