Obecność owada odnotowano w ostatnim czasie w Małopolsce. Poza Małopolską, wcześniej te niebezpieczne dla ludzi gąsienice zaobserwowano także w województwie kujawsko-pomorskim oraz w Wielkopolsce.
„Jest gatunkiem, u którego obserwujemy występowanie gradacji – to jest masowych pojawów poprzedzanych latami, w których owada tego występuje zauważalnie mniej. Jeśli pojawi się gradacja u naszego sąsiada, najpewniej będzie widoczna również u nas” – mówi na jej temat w rozmowie z Rzeczpospolitą biolog dr Maciej Krzyżyński.
„Istnieją badania próbujące opisać wpływ globalnych zmian klimatycznych na występowanie gradacji korowódki. Wraz ze wzrostem temperatury w Polsce powinniśmy również i u nas częściej ją obserwować” – dodaje.
Ekspert powiedział także, że korowódki dębówki dzień spędzają w przygotowanych w korze drzew gniazdach, które opuszczają nocą i udają się na posiłek.
„Niestety zaniepokojone gąsienice zrzucają włoski, którymi gęsto pokryte są ich ciała. Włoski te zawierają substancję wywołującą u nas podrażnienie – zarówno skóry, jak i oczu, czy (w razie połknięcia) gardła” – powiedział Krzyżyński.
Dodał, że w najcięższych przypadkach owady te mogą wywołać szok anafilaktyczny – najcięższą i zagrażającą życiu formę reakcji alergicznej, która wymaga natychmiastowej pomocy lekarza.
„Należy więc unikać niepokojenia tych owadów. Jednak już samo przebywanie w miejscach ich wcześniejszego pobytu może być dla nas groźne. Włoski potrafią wywołać u nas reakcję na długo po zrzuceniu przez gąsienicę. Są również przenoszone na dalekie odległości przez wiatr. Z podrażnieniem wywołanym włoskami korowódki powinniśmy móc sobie poradzić przy pomocy leków antyhistaminowych” – poinformował dr Krzyżyński.
Dawniej motyle te były w Europie spotykane rzadko. Obecnie jednak, w związku z ocieplaniem się miesięcy wiosennych, będą one obserwowane znacznie częściej.
