Jego zdaniem ukraińskie elity „słusznie oceniły rząd RP jako słaby i leniwy”, ale nie przewidziały, że narastające poczucie lekceważenia dotknie już nie tylko polityków, lecz milionów Polaków. Woźniakowski opisuje ten mechanizm bardzo ostro: „Polacy poczuli się autentycznie oszukani — jak w zawiedzionej miłości: przyjąłem cię pod dach, zaopiekowałem się, a ty zdradziłaś”.
Nie chodzi wyłącznie o spór historyczny, którego tło jest w Polsce dobrze znane. Ważniejsze jest to, że — jak zauważa autor — w polskiej opinii publicznej pękł wcześniejszy kredyt zaufania. „Efekt: obraz ‘bohaterskiego żołnierza’ zmienił się w oczach Polaków na obraz kogoś odpornego na fakty i argumenty” — pisze Woźniakowski. I dodaje, że „bezczelność władz ukraińskich wobec Polski” nie zostanie łatwo zapomniana.
Dane sondażowe pokazują, że ten opis nie jest wyłącznie publicystyką. Według sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, opisywanego przez Polsat News, 33,6 proc. Polaków deklaruje, że po ostatnim kryzysie ich stosunek do Ukraińców zmienił się na gorsze.
Woźniakowski ostrzega również przed skutkami gospodarczymi. „Najwięcej stracą zwykli Ukraińcy — w Polsce i na Ukrainie” — ocenia. Jego zdaniem Polska jest dla Ukrainy partnerem trudnym do zastąpienia, zwłaszcza jako rynek i korytarz gospodarczy. To ma znaczenie, bo według danych przywoływanych przez PAP, Ukraina była w 2025 r. siódmym największym odbiorcą polskich towarów, a polski eksport do tego kraju przekroczył 56,9 mld zł. Z kolei raport KredoBanku wskazywał, że w 2025 r. Polska była największym pojedynczym rynkiem zbytu dla ukraińskich towarów w UE.
Najmocniejszy wniosek publicysty brzmi teraz jak ostrzeżenie dla Kijowa: „Trudno wyobrazić sobie, co Ukraina mogłaby teraz zrobić, by to odwrócić”. Nawet ewentualne ustępstwa — ekshumacje, zmiany nazw ulic czy gesty dyplomatyczne — mogą zostać odebrane nie jako szczere pojednanie, lecz jako wymuszone cofnięcie się pod presją. To właśnie Woźniakowski nazywa „kwadraturą koła”.
Warto przypomnieć, że Polska od 2022 r. poniosła ogromny ciężar pomocy Ukrainie i ukraińskim uchodźcom. Dane rządowe wskazują, że w samym 2022 r. bezpośrednio Ukrainie przekazano 310 mln dolarów, a koszt utrzymania uchodźców wojennych w Polsce wyniósł ponad 2,19 mld dolarów. W latach 2022–2023 numer PESEL UKR otrzymało w Polsce ok. 1,73 mln obywateli Ukrainy.
Dlatego narastający gniew społeczny nie jest abstrakcyjną emocją z internetu, lecz politycznym faktem. Woźniakowski podsumowuje, że wszystko to stało się „przez arogancję władz Ukrainy, które otworzyły puszkę Pandory”. I to może być najpoważniejszy problem Kijowa: nie kolejna ostra wypowiedź w Warszawie, lecz utrata cierpliwości społeczeństwa, które przez lata pomagało, a dziś coraz częściej pyta, czy druga strona w ogóle rozumie, komu i ile zawdzięcza.
