Konsekwencje unijnej polityki otwartości brutalnie odczuli mieszkańcy chorwackiego miasta Slunj i okolicznych wsi, od miesięcy atakowanych przez nielegalnych migrantów.
- „Poczucie zagrożenia wśród lokalnych mieszkańców jest wielkie”
- przyznaje burmistrz Mirjana Puszkarić.
W rozmowie z Radiem Mreznica codzienność mieszkańców przybliżył Željko Lustig.
- „To jest nie do wytrzymania. Budzisz się rano, otwierasz drzwi, a na twoim podwórku siedzi dziesięciu migrantów i nic nie możesz zrobić. Apelujemy o wzmożone patrole policji. Mamy dość ich puszek i ubrań pod drzwiami. To ludzie, dla których nie ma nic świętego”
- opowiada.
W odpowiedzi na problem władze przygotowują obóz dla migrantów na terenie żupanii karlowackiej. Ma on się jednak znajdować zaledwie 500 metrów od pierwszych domów, co nie uspokaja mieszkańców.
