Tymczasem polski prezydent podjął decyzję z powodów jak najbardziej merytorycznych i moralnych. Zełenski nie tylko bowiem toleruje, ale i de facto wspiera gloryfikację Ukraińskiej Powstańczej Armii – formacji odpowiedzialnej za bestialską rzeź wołyńską, w której zginęły dziesiątki tysięcy Polaków. Oddawanie czci zbrodniarzom odpowiedzialnym za jedną z największych tragedii w polsko-ukraińskiej historii jest nie do pogodzenia z najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej.

Co szczególnie wymowne – sam Zełenski przyznał w wywiadzie, że podczas pierwszego spotkania z Nawrockim otrzymał od polskiego prezydenta książkę poświęconą tragedii wołyńskiej. Przez długi czas milczał na ten temat. Oznacza to jedno: Zełenski doskonale wiedział o polskim stanowisku wobec UPA i zbrodni tej organizacji, a mimo to świadomie wybrał drogę gloryfikacji tej formacji. To nie ignorancja – to celowy wybór polityczny dokonany ze świadomością jego konsekwencji dla polsko-ukraińskich relacji.