Rosja
Sprawą katastrofy ekologicznej na półwyspie Tajmyr w okolicach Norylska, która jak głoszą oficjalne komunikaty nie miała miejsca i raczej trzeba mówić o wypadku, musiał się zająć sam prezydent Władimir Putin. Pod koniec maja, choć Rosja dowiedziała się o tym z kilkudniowym opóźnieniem pękł jeden ze zbiorników w którym magazynowane było paliwo zasilające bloki energetyczne elektrowni pracującej na potrzeby giganta Norylski Nikiel, jednej z największych i najbardziej rentownych na świecie firm kombinatu górniczo – metalurgicznego. W efekcie jak się szacuje 30 tys. ton oleju napędowego dostało się do pobliskiego strumienia, a potem do przepływającej nieopodal rzeki Dudinki. Ta zaś jest dopływem Jeniseju, który wpada do Morza Karskiego. Ponoć fala zanieczyszczonej ropą wody została zatrzymana i nie ma zagrożenia dla fauny na Dalekiej Północy (oprócz tego co już zginęło), ale znacznie ciekawsza jest odpowiedź na pytanie co się stało w mieście kontrolowanym przez Norylski Nikiel.