Fulla Horak - od ateistki do mistyczki. Kobieta, która zobaczyła piekło [Wideo]
Z ks. Tomaszem Horakiem, bratankiem polskiej mistyczki Fulli Horak, rozmawia Jolanta Krasnowska-Dyńka.
Kategoria
Podkategoria: Wiara
Z ks. Tomaszem Horakiem, bratankiem polskiej mistyczki Fulli Horak, rozmawia Jolanta Krasnowska-Dyńka.
„Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani”
Jam jest Pan, Bóg Twój, który Cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.
„Biblijny zakaz sporządzania wizerunków Boga w perspektywie chrześcijańskiej” – tak zatytułowany wykład wygłosił wczoraj w ramach organizowanego przez Teologię Polityczną projektu „Namalować katolicyzm od nowa” ks. prof. Waldemar Chrostowski, kierownik Katedry Egzegezy Starego Testamentu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Dekalog, dziesięcioro przykazań, nie jest prostym zestawem norm moralnych przekazanych do wiadomości Izraelitom, ale jest częścią przymierza, jakie Bóg zawarł z Izraelem. Jego podanie poprzedza wyraźna deklaracja Boga: Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli (Wj 20,2).
Słowo „krzywda” chodzi za człowiekiem jak cień. Od krzywdy, którą wyrządził szatan w raju pierwszym rodzicom i nam wszystkim, przedstawiając fałszywie właściwości drzewa wiadomości złego i dobrego. Zaraz potem Kain zrobił Ablowi największą krzywdę, odbierając mu życie. I tak się zaczęło. Sąsiedzi krzywdzili sąsiadów, silniejsze narody – słabsze, panowie – niewolników i tak dalej...
Wielki Post to czas bardzo osobisty, czas oczekiwania, czas ukrycia, czas działania… Te 40 dni to także czas spotkania. Dlatego po raz kolejny zapraszamy Was do stołu… spotkania, karmienia się i dzielenia. Przy stole usiądzie Józef Broda z Tym, który jest ważny, nawet najważniejszy, który kocha miłością przez wielkie M… z Bogiem.
Ks. Sławomir Kostrzewa: Mężczyzno, nie bój się oddawać wielkim sprawom
"Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście"
Gdy św. Tomasz z Akwinu podawał w „Sumie teologicznej” swoich pięć dowodów na istnienie Boga, zaczął, paradoksalnie, od przytoczenia argumentów przeciwko Jego istnieniu. Te argumenty, od starożytności wysuwane przez niewierzących, są zasadniczo dwa: że świat sam siebie wystarczająco tłumaczy i że zło w świecie przeczy istnieniu Boga. Wierzący muszą znaleźć na te zarzuty odpowiedź, a w szczególności wyjaśnić, dlaczego, choć Bóg jest dobry, w świecie jest tyle zła. Pytanie o pochodzenie zła nie jest tożsame z pytaniem o pochodzenie i sens cierpienia, ale obie te kwestie są powiązane.
Wszyscy dobrze znamy fragment z Księgi Rodzaju, w którym po upadku pierwszych ludzi, Bóg nakazuje im opuszczenie ogrodu rajskiego i zaznacza, że od tej pory nie mają dostępu do drzewa życia. Nie ukrywam, że jest to jeden z moich ulubionych rozdziałów Biblii. Nie dlatego, że cieszy mnie kara zadawana przez Boga grzesznikom, ale dlatego, że wygnanie pierwszych rodziców, w gruncie rzeczy, wynikało z Bożego miłosierdzia. Być może powyższe stwierdzenie wyda się nieco szokujące, ale żeby je zrozumieć, musimy zdać sobie sprawę, co tak naprawdę, wydarzyło się w raju.
W Starym Testamencie pustynia była ziemią, na której nie spoczęło Boże błogosławieństwo. Jednak Bóg przygotowując swoich wybranych – Mojżesza, Eliasza, Jana Chrzciciela – do wielkich zadań wyprowadza ich na pustynię. Także Jezus na początku swojej publicznej działalności spędza czterdzieści dni na pustyni. Również my, do ważnych zadań i decyzji musimy przygotować się poprzez modlitwę i post udając się na pustynię – podkreśla w komentarzu dla Centrum Heschela KUL ks. dr Tomasz Adamczyk, adiunkt w Instytucie Nauk Socjologicznych KUL, sekretarz Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem Konferencji Episkopatu Polski, dyrektor Archidiecezjalnego Centrum Katolicko – Żydowskiego w Lublinie.
"Według encyklopedii żydowskiej liczba 40 w literaturze talmudycznej zastępuje takie wyrażenia, jak „wiele, liczne, pewna ilość”. Czy tak samo należy rozumieć długość przebywania Pana Jezusa na pustyni? A może jednak, wiedząc, że Pan nie oszczędzał siebie, trzeba ją rozumieć jak najbardziej dosłownie?" - mówi o. Placyd Koń OFM w rozmowie z portalem Fronda.