[NASZ PATRONAT] „Spotkanie” – wyjątkowe rekolekcje z Józefem Brodą
Relacja… Czas… Rozmowa… Wspólnie wypita herbata. Mówienie i słuchanie. Wspólny stół. Usiądź, posłuchaj. Zapraszamy Was na kolejne spotkanie, posłuchajcie
Kategoria
Podkategoria: Wiara
Relacja… Czas… Rozmowa… Wspólnie wypita herbata. Mówienie i słuchanie. Wspólny stół. Usiądź, posłuchaj. Zapraszamy Was na kolejne spotkanie, posłuchajcie
Przyglądaliśmy się własnej kondycji duchowej, rozważaliśmy, co jest niezbędne na szlaku pustynnym, a teraz pora na sedno sprawy – poznawanie Go. Jak to robić? Niektórzy mówią: „Boże szukam cię i szukam, i nic z tego”. Bóg nie daje o sobie znać, On wie, że do spotkania z Nim konieczne jest, byś miał kontakt ze sobą samym. Co to znaczy? Odczuwanie własnego ciała. Wbrew pozorom ból bywa dobry – sprowadza nas do naszego ciała, każe być tu i teraz. Ale kontakt ze sobą, to nie tylko doświadczanie ciała. Uświadamiam sobie wtedy własne pragnienia, marzenia. Marzyć może psychika, ciało raczej zazwyczaj czegoś potrzebuje: wiem, kiedy chcę pić, jeść, kiedy coś mnie boli. Częścią mnie są też moje wspomnienia. Mogę tkwić w przeszłości albo przyszłości – to też jest kontakt ze mną samym. Ale mogę też uciekać w przeszłość i przyszłość i przez to nie mieć kontaktu ze sobą samym w danej chwili.
"Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza"
Kiedy drugiemu człowiekowi nie możemy pomóc w żaden sposób, mówimy: „Mogę się za Ciebie najwyżej pomodlić…” Tak jest z pewnością, jeśli chodzi o zmarłych. Są już w innym wymiarze, do którego można dotrzeć tylko przez modlitwę. Rozumiemy to dobrze i stąd mamy tyle Mszy św. zamawianych za zmarłych i tylu ludzi modlących się na cmentarzach nie tylko we Wszystkich Świętych czy w Dzień Zaduszny. Zresztą umierający proszą często, by w ich intencji ofiarować dobre uczynki. Ufamy, że te modlitwy stanowią rzeczywistą pomoc dla zmarłych i dlatego już starożytni Żydzi walczący przed narodzeniem Chrystusa o wolność swego narodu, mieli zapisane w swych księgach: „świętą i zbawienną jest rzeczą modlić się za umarłych, aby byli uwolnieni od grzechów“.
Dlaczego 2 tys. lat temu chrześcijanie byli zdolni do głębokiej relacji z Bogiem, do odważnego głoszenia Dobrej Nowiny i radykalności w aspekcie moralności, a my dziś nie potrafimy im dorównać? Czy byli silniejsi, odważniejsi, czy w ich kulturze było prościej? A może to dlatego, że przebywali z Jezusem w Jego wcielonej postaci?
Marcin Luter zapisał się w historii Kościoła jako schizmatyk i twórca herezji. Jednym z rozpowszechnianych przez niego błędów wiary było twierdzenie, że przesłanie Ewangelii kłóci się z Prawem, jakie Bóg nadał ludziom jeszcze przed narodzeniem Chrystusa. Z tym fałszem, który niestety przetrwał do naszych czasów, bezwzględnie rozprawia się papież Benedykt XVI. Przeczytaj fragment książki “Przymierze i komunia. Teologia biblijna papieża Benedykta XVI” autorstwa prof. Scotta Hahna, która właśnie miała swoją premierę.
Coraz popularniejsza staje się teza, również wśród katolików, że do zbawienia wystarczy być „dobrym człowiekiem”. To herezja znana już Faryzeuszom, która dziś, kiedy w centrum stawia się człowieka, staje się wyjątkowo popularna. Jej istotą jest postawienie człowieka w miejscu Boga i przekonanie, że człowiek może sam siebie zbawić. To zbawienie miałoby mu zapewnić moralne życie. Takie myślenie jest całkowitym zaprzeczeniem chrześcijaństwa, w którego centrum stoi ukrzyżowany i zmartwychwstały Chrystus, zbawiający swoją ofiarą człowieka niemogącego zbawić się samemu. Pisał o tym Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki, którego artykuł przypominamy.
Modlitwa nie połączona z troską o drugiego człowieka nie jest modlitwą serca współczującego potrzebom braci i sióstr. A czasem modlitwa jest odklepana i stanowi pewien handel z Bogiem: „Ja Ci odmówię tyle i tyle różańców, koronek i nowenn, a Ty mi uzdrowisz dziecko lub matkę”.
Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?
Relacja. Gest, dobre słowo, uśmiech… Czas dla Boga i czas dla człowieka. Zapraszamy Was do stołu, gdzie będziemy razem budować, gdzie będziemy się wzajemnie ubogacać, gdzie będziemy dzielić się Bogiem.
"Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie"
Jezusowa koncepcja mesjanizmu była inna od tej, którą przyjmowali Mu współcześni. W rozmowie z Samarytanką Chrystus ujawnia się jako prorok, który zna jej trudną sytuację życiową oraz jako Mesjasz, który wie, że o własnych siłach nie potrafi ona pokonać swego grzechu i poskładać swego życia – o tym, w jaki sposób Samarytanka rozpoznała w napotkanym Żydzie Mesjasza i jak to spotkanie zmieniło jej życie w komentarzu dla Centrum Heschela KUL mówi biblista ks. prof. zw. dr hab. Mariusz Rosik.
- Ufność w Miłosierdzie Boże jest uznaniem wszechmocy, dobroci i litości Stwórcy. Przez takie uznanie składamy Bogu hołd najwyższy, który otwiera bramy nieba i sprowadza na duszę liczne łaski Boże. Dlatego Psalmista powiada: "łaska ogarnia ufających Panu"(Ps 32,10). Kto zaś ufa nie Bogu, lecz sobie, swemu rozumowi, bogactwom, stosunkom, ten stawia tamę Miłosierdziu Bożemu.(...) Ufność daje męstwo i siłę do wytrwania w najtrudniejszych okolicznościach życia. Dlatego św. Jan Chryzostom nazywa ufność hełmem, który zasłania duszę przed pociskami nieprzyjaciół. Dowodem tego jest Dawid, który bez broni wystąpił przeciwko uzbrojonemu Goliatowi i w imię Boga Najwyższego zwyciężył - pisze Sługa Boży ks. Michał Sopoćko.
Gdy Bóg dotyka duszę, wówczas ona wielbi Go i śpiewa. Wielbienie Boga jest wyrazem miłości. Wody były gorzkie (Wj 15,23) – doświadczenia i cierpienia są dla nas gorzkie, ale Pan Bóg doświadcza swoich, żeby okazało się, czym są. Jeśli narzekamy na los, to zawsze szemrzemy przeciw Bogu.