Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki
"To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki"
Kategoria
Podkategoria: Wiara
"To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki"
Tak mi trudno uwierzyć, że Komunia Święta jest prawdziwym Ciałem Pana Jezusa! Wydaje mi się, że przyjmowałabym ją z taką samą miłością do Pana Jezusa, gdyby była tylko symbolicznym przypomnieniem tego wszystkiego, co On dla nas zrobił i czego od nas oczekuje. W gruncie rzeczy wiem, co mi Ojciec odpowie, ale mimo to zapytam: Czy ktoś taki jak ja musi przymuszać się do wiary, że Komunia to jest naprawdę Ciało Chrystusa? Może Pan Jezus nie przywiązuje takiej wagi do tego, w co człowiek wierzy? Może najbardziej zależy Mu na tym, żeby Go człowiek kochał?
Coraz popularniejsza staje się teza, również wśród katolików, że do zbawienia wystarczy być „dobrym człowiekiem”. To herezja znana już Faryzeuszom, która dziś, kiedy w centrum stawia się człowieka, staje się wyjątkowo popularna. Jej istotą jest postawienie człowieka w miejscu Boga i przekonanie, że człowiek może sam siebie zbawić. To zbawienie miałoby mu zapewnić moralne życie. Takie myślenie jest całkowitym zaprzeczeniem chrześcijaństwa, w którego centrum stoi ukrzyżowany i zmartwychwstały Chrystus, zbawiający swoją ofiarą człowieka niemogącego zbawić się samemu. Pisał o tym Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki, którego artykuł przypominamy.
"Ja jestem chlebem życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki"
Kiedy Jezus został ukrzyżowany, mimo niepokoju, jaki zapanował w przyrodzie, w sercach tych, którzy ufali Jezusowi, zapanował pokój. Wielki wewnętrzny pokój, napełniający Maryję, udzielał się Jej najbliższemu otoczeniu. Ona wiedziała, że ta Ofiara była potrzebna. Maryja z pełną ufnością poddała się woli Ojca i Syna.
"To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym"
Czy rzeczywiście poza Kościołem nie ma zbawienia, a jeżeli tak, to jak tę tezę należy rozumieć? Pytanie to ma sens i warto się nim zajmować tylko pod tym warunkiem, że z Jezusem Chrystusem rzecz się ma naprawdę tak, jak głosi nowotestamentalne orędzie: że naprawdę jest On Synem Bożym, przez którego świat został stworzony i który dla nas stał się jednym z nas, ażeby nas wszystkich - ludzi wszystkich czasów, pokoleń i kultur - zaprosić, uzdolnić i prowadzić do życia wiecznego - pisze o. Jacek Salij OP.
- "Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i Różańcem. Trzeba ufać i modlić się. Jedyną broń, której Polska używając odniesie zwycięstwo - jest Różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga. Polska będzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zagłady zupełnej. Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod Jej płaszczem. Nastąpi wielki tryumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę." - pisał Kardynał Augustyn Hlond.
1. W trzecim z kolei boju zmierzymy się z chciwością, którą możemy nazwać miłością do pieniędzy. Jest to bój z nieprzyjacielem pochodzącym z zewnątrz, niewpisany w naszą naturę, zapoczątkowany w mnichu przez nic innego jak gnuśność zepsutego i rozleniwionego ducha a często także przez niegodziwe wkroczenie na drogę prowadzącą do porzucenia świata oraz opieranie się przy tym na fundamencie oziębłej miłości do Boga. Albowiem panuje przekonanie, że wszystkie pozostałe wady, stanowiące część ludzkiej natury, biorą początek w nas, jakby były wrodzone. W jakiś sposób są one zakorzenione w ciele i, będąc niemalże rówieśnikami samych narodzin, swoim pojawieniem się wyprzedzają wykształcenie zdolności odróżniania dobra od zła i mimo że jako pierwsze wywierają na człowieka wpływ, to jednak ich przezwyciężenie wymaga długotrwałych wysiłków.
Ks. Piotr Pawlukiewicz: Przygoda życia z Panem Bogiem
Odmówmy dziś wszyscy litanię do tego świętego w intencji naszej ukochanej Ojczyzny. Niech rozkwita w wierności Panu Bogu, niech wszyscy w Polsce mieszkający budują prawdziwą ludzką solidarność, stawiając zawsze na pierwszym miejscu Jezusa Chrystusa.
«O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. (Łk, 24, 25-27)
Wojciech urodził się ok. 956 roku w możnej rodzinie Sławnikowiców w Lubicach (Czechy). Jego ojciec, Sławnik, był głową możnego rodu, spokrewnionego z dynastią saską, panującą wówczas w Niemczech. Matka Wojciecha, Strzeżysława, również pochodziła ze znakomitej rodziny, być może z Przemyślidów, którzy rządzili wówczas państwem czeskim. Wojciech był przedostatnim z siedmiu synów Sławnika. W najstarszym rękopisie jego imię brzmi Wojetech. Wedle pierwotnych planów ojca Wojciech miał zostać rycerzem. Ostatecznie o jego przeznaczeniu do stanu duchownego według biografów zdecydowała choroba. Rodzice złożyli ślub, że gdy syn wyzdrowieje, będzie oddany Bogu na służbę. Nie można tego wykluczyć. Wydaje się jednak, że przyczyna była inna: taki był po prostu zwyczaj w owych czasach, że gdy można rodzina miała więcej synów czy córek, przeznaczała ich do stanu duchownego na opatów, ksienie czy biskupów.
Człowiek uprawia ziemię nie zawsze zgodnie z wolą Bożą, często ją niszczy i degraduje. Gdy jednak buduje kościół, trafia w sedno. Pomyślmy, gdzie były te kamienie, żelazo, złoto i inne metale, szkło, drzewo, materiały na obrusy i szaty liturgiczne.
Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się».