2. Natomiast ta choroba pojawia się później i zagraża duszy z zewnątrz. Im łatwiej można jej zapobiec oraz bronić się przed nią, tym bardziej przewyższa wszystkie inne choroby pod względem wyrządzanych szkód i tym trudniej ją wypędzić, jeżeli choć raz zostanie zlekceważona i zaatakuje serce. Staje się bowiem korzeniem wszelkiego zła, z którego wyrastają zalążki licznych wad.
3. Na przykład prostych odruchów ciała czyż nie obserwujemy zarówno u dzieci, które są jeszcze niewinne i nie wykształciły umiejętności odróżniania dobra od zła, jak również u ssących pierś niemowląt? Ponieważ nie noszą one w sobie nawet zarodka żadnej żądzy, pokazują, że za odruchy ich ciała odpowiadają podszepty natury. Czyż nie widzimy, iż gwałtowne napady gniewu z całą mocą występują już u małych dzieci i czy nie dostrzegamy, że zanim poznają one, czym jest cnota cierpliwości, budzą w nich złość wyrządzane im krzywdy i dotykają je nawet wypowiedziane żartem słowa zniewagi? I niekiedy, choć nie starcza sił, to jednak z powodu gniewu nie brakuje woli zemsty. Nie mówię tego, by obwiniać naturę, lecz aby ukazać, że część odruchów, które od nas pochodzą, została w nas zakorzeniona dla naszego pożytku, a część ma swoje źródło poza nami i nabyliśmy je, dopuszczając się zaniedbań i wykazując się złą wolą.
Albowiem owe odruchy ciała, o których mówiliśmy wcześniej, opatrzność Stwórcy zakorzeniła w nas ku naszej korzyści, abyśmy odnawiali rodzaj ludzki przez dawanie życia przyszłym pokoleniom, a nie po to, byśmy dopuszczali się bezwstydnych czynów oraz cudzołóstwa, które potępia także powaga prawa. Czy nie dostrzegamy, że również zdolność wybuchania gniewem stała się naszym udziałem, abyśmy czerpali z niej wielkie korzyści, [mianowicie] oburzeni naszymi wadami i błędami chętniej poświęcali uwagę kształtowaniu cnót oraz duchowym wysiłkom, wykazując się pełnią miłości do Boga i cierpliwości względem braci? Wiemy też, jak wielki pożytek przynosi smutek, który zaliczony zostaje do pozostałych wad, gdy przeobraża się w uczucie przynoszące szkodę. Otóż ten, który pochodzi od bojaźni Bożej, jest rzeczą zupełnie niezbędną, a ten, który jest dziełem świata – niezwykle niebezpieczną, jak uczy Apostoł, mówiąc: Smutek pochodzący od Boga powoduje żal, który prowadzi do pewnego zbawienia, natomiast smutek będący dziełem świata powoduje śmierć.
Fragment dzieła „Reguły (De institutis coenobiorum)”
Św. Jan Kasjan (ok. 365–435) jeden z największych autorytetów w monastycyzmie zachodnim. Urodzony w Dobrudży (na terenie dzisiejszej Rumunii i Bułgarii), od młodości zafascynowany życiem monastycznym. Mając 18 lat wyruszył do Palestyny (383), gdzie wstąpił do klasztoru. Razem z Germanusem, swoim przyjacielem, udał się do Egiptu (Nitria, Cele, Sketis), gdzie spotkał się i rozmawiał z najsłynniejszymi Ojcami Pustyni. W 400 roku wyjechał do Konstantynopola, gdzie zaprzyjaźnił się ze św. Janem Chryzostomem. W roku 405 pojechał do Rzymu, szukając u papieża wsparcia dla prześladowanego Jana. Tu spotkał i zaprzyjaźnił się z diakonem Leonem, późniejszym papieżem Leonem Wielkim. Stąd wyjechał do Marsylii w 416 roku, gdzie założył dwa klasztory: męski i żeński. Napisał: „Reguły”; „Rozmowy z Ojcami”; „O wcieleniu Pańskim przeciw Nestoriuszowi”.
