Wiadomości
Nie wiem, co stanie się za kilka lat z Unią Europejską, ale jestem dosyć pewny, że gospodarka tej organizacji stoi przed potężnym kryzysem. Żółte kamizelki we Francji osiągnęły jedno: prezydent Emmanuel Macron zamiast oszczędności i nowych dochodów dla swojego niezwykle zadłużonego kraju, będzie miał wielkie wydatki. Jeżeli to połączyć z brexitem, to mamy niezły pasztet. Druga gospodarka Unii znika z UE, a trzecia zaraz się zawali. Jest jeszcze czwarta, Włochy, które przekroczyły już wszystkie normy dopuszczalnego długu. Wprawdzie Wielka Brytania nie należy do strefy euro, ale jej nieobecność w UE maksymalnie tę walutę podkopie. Wszystko trzyma się jeszcze na tym, że Niemcy mają względnie stabilną sytuację ekonomiczną. Problem w tym, że z Niemiec zaczynają dochodzić coraz bardziej chmurne wieści. Czeka nas tam prawdopodobnie stagnacja. Jeżeli zacznie się kryzys choćby w jednym kraju, a Francja wydaje się tu pewniakiem, to uderzy w całą UE i przy realnym brexicie może potrwać długo i by