Jęk rozczarowania, wojna światów i Kuba Wojewódzki
Część (choć dalece nie wszyscy) komentatorów było zaskoczonych, że w programie było tak spokojnie. Ja nikogo nie gryzłem, nie spaliłem Kuby Wojewódzkiego na stosie, a on nie skłonił mnie do pikantnych wyznań (hm, może po prostu niewiele mam do wyznania, a spowiadam się w konfesjonale). On szczególnie nie atakował. Słowem – jak to podsumował komentator naTemat.pl „wojny światów nie było”.