Kim są Żydzi mesjańscy?
Żydzi mesjańscy [hebr. jehudim meszichim יהודים משיחיים (l. mn.), jehudi meszichi יהודי משיחי (l. poj.)].
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Żydzi mesjańscy [hebr. jehudim meszichim יהודים משיחיים (l. mn.), jehudi meszichi יהודי משיחי (l. poj.)].
Straszne słowa. Najdotkliwiej bolesne, bo pierwsze zamyka w sobie Polskę, zaś drugie więzi w sobie dom, a po słowie matka jest to słowo najczulsze i, jak ono, wymykające się racjonalnemu pojmowaniu. W dodatku dotycząca Europy czarna diagnoza pochodzi z ust człowieka delikatnego, ostrożnego, który wierzył, że kompromis i przebaczenie są istotą demokracji, który całe życie dbał o dostatni dom dla europejskiego ducha zbudowany na ukochanym fundamencie grecko-rzymskim i umacniany ogniem żywego chrześcijaństwa.
Draginja Nadażdin, dyrektor Amnesty International w Polsce, rozmawiała z Robertem Mazurkiem na łamach "Plusa Minusa". I byłoby dla niej lepiej, gdyby tego nie robiła.
Wiceminister finansów w rządzie PO-PSL przygotowała loterię paragonową. Nagrodą był samochód, Opel Insignia. W loterii zwyciężyła... koleżanka wiceminister.
Poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Neumann na swoimFacebooku zamieścił mem. Nie było by problemu gdyby owy mem nie był chamski i prymitywny.
"Gazeta Wyborcza" opublikowała dziś artykuł, w którym przedstawia sylwetkę wicepremiera i ministra rozwoju, Mateusza Morawieckiego. Z niejasnych przyczyn jest to tekst... pochlebny, który ukazuje Morawieckiego jako kompetentnego ideowca.
Za projekt nowej ustawy o repatriacji odpowiada pełnomocnik rządu do spraw dialogu międzynarodowego i córka generała Władysława Andersa, Anna Maria Anders. Wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak zaznaczał na antenie Polskiego Radia, że skala przyjazdu Polaków z azjatyckiej części byłego ZSRR jest znikoma. Zdaniem wiceministra, zasadniczym problemem w obowiązującej ustawie jest to, że odpowiedzialność za opiekę nad rodakami, którzy przyjechaliby ze Wschodu, ustawodawca przerzucił na samorządy.
W ostatnich ośmiu dniach rozmawiałem z prezydentami czterech państw: Estonii, Nigerii, Egiptu i Gruzji. Z dwoma pierwszymi w Strasburgu, z kolejnymi odpowiednio w Kairze i Tbilisi. Kraje z dwóch kontynentów (właściwie z trzech, bo jednak egipski Synaj to już Azja), rożne problemy, rożne ambicje ich przywódców. Toomas Hendrik Ilves z Talinna myśli chyba ‒ po swoich dwóch kadencjach ‒ o karierze w UE (w miejsce Tuska?). Tym tłumaczę jego najbardziej „politycznie poprawne” przemówienie w europarlamencie, jakie kiedykolwiek od niego słyszałem. Mahmud Buhari z Abudży nie chce dotrzymać swoich wyborczych obietnic walki z Boko Haram, licząc że radykalni muzułmanie w zamian za to nie zrobią mu ‒ też wyznawcy Allaha ‒ krzywdy. Abdel Fatah al-Sisi z Kairu z kolei mruga okiem do Zachodu, że co prawda rządzi dyktatorsko, ale przynajmniej powsadzał do więzień islamskich radykałów. Wreszcie Giorgi Margwelaszwili z Tbilisi mówi o rosyjskiej okupacji Ukrainy i chce szybkiego akcesu Gruzji do NATO oraz
"Jestem jak najdalej od jakiekolwiek decyzji, by gdziekolwiek wysyłać polskich żołnierzy" - w ten sposób prezydent Andrzej Duda odniósł się do ewentualnego akcesu Polski do wojny z Państwem Islamskim.
Zdziechowski zauważał rzecz niezmiernie istotną także w późniejszych stosunkach polsko-rosyjskich: wielkomocarstwowe, imperialne nastawienie i uprzedzenie Rosjan do Polski, nie omijające nawet największych jej umysłów.
Prezydent Polski podczas trwającej konferencji nt. bezpieczeństwa w Mochanium stwierdził, że wzmocnienie obecności NATO w naszym regionie jest naturalną konsekwencją otwarcia sojuszu na kraje wschodnie.
Niemiecki Minister Spraw Zagranicznych przestrzegł przed demonami prześladującymi Europę, ostrzegając przed groźbą wojny.
Premier Federacji Rosyjskiej powiedział, że jeśli relacje państw Unii Europejskiej i Rosji nie ulegną poprawie, może się to skończyć katastrofą.
Jeszcze ćwierć wieku temu wiele tematów - obecnie na stałe zakorzenionych w debacie publicznej - nie istniało. Nie wypadało publicznie mówić o własnych i cudzych preferencjach seksualnych. O planach przebudowy świata w kontekście definicji płci kulturowych wspominało się w kategoriach eksperymentu. Poprawność polityczna była toporna, z trudem maskowała rzeczywiste intencje.
Jak wynika z badań, Polacy nie ufają Trybunałowi Konstytucyjnemu. Służbą do której mamy największe zaufanie jest zaś policja.