Wiadomości
Jak powinna wyglądać edukacja seksualna? Ma być przede wszystkim dostosowana to wieku odbiorców i rzetelna – odpowiadają zwolennicy uczenia tego, czym jest seks. Tyle że te pojęcia są tak ogólne i szerokie, że de facto nic nie oznaczają. A pod nimi może kryć się naprawdę wszystko. I tak krok po kroku przesuwane są granice tego, co trafia do dzieci i młodzieży. Zwolennicy edukacji seksualnej uważają bowiem, że odpowiednie kursy dotyczące seksualności powinny przechodzić już najmłodsze dzieci. Te żłobkowe i przedszkolne. A co, niech trenują… Wtłacza się więc w głowy dzieci wiedzę, na Zachodzie bardzo często wbrew woli rodziców, na którą dzieci te nie są absolutnie gotowe, która na tym etapie życia nie jest im do niczego potrzebna, która odziera ich z poczucia wstydu (uczucia jednak dość naturalnego i potrzebnego), i często robi to w sposób bardziej wulgarny niż delikatny. Po co? Chyba tylko po to, by od małego wychować sobie użytkowników pornografii. Innego wyjaśnienia nie znajduję.